W maju 2011 zlikwidowane zostaną ulgi akcyzowe dotyczące biopaliw i paliw ciekłych z dodatkiem biokomponentów. Teoretycznie jest możliwe, by ulgi pozostały, bo UE może wyrazić na to zgodę, ale wobec bierności rządu polskiego szans na to praktycznie już nie ma.

Wojciech Kotala, doradca podatkowy DLA PiperAutor: DLA Piper
Ulga akcyzowa sprawia, że akcyza na biopaliwo B-100, tzw. biodiesel, wynosi obecnie 10 zł. Już niedługo akcyza wzrośnie do nieco ponad tysiąca zł, czyli o... 10 tys. procent. To oznacza koniec rynku tego biopaliwa w Polsce. Preferencyjna stawka akcyzy jest z punktu widzenia prawa traktowana jako pomoc publiczna, na której udzielenie zgodę musi wydać Komisja Europejska. Unia mogłaby zgodzić się na utrzymanie preferencyjnej stawki akcyzy na B-100, ale dokumentacja w tej sprawie krąży bez rezultatu i już w tej chwili widać, że do maja żadne decyzje nie zostaną podjęte.
W cenie paliw w Polsce znajduje się jednak jeszcze jeden „parapodatek”, którego nie płacą nabywcy biopaliw. Chodzi o tzw. opłatę paliwową. Zwolninie sprzedaży B-100 z tej opłaty również jest pomocą publiczną. Tymczasem nowe przepisy milczą na jego temat, czyli biopaliwo dalej będzie zwolnione z tej pięcioprocentowej opłaty, mimo że UE nie wyraziła zgody na tę formę pomocy publicznej.
Jest to potencjalnie bardzo niebezpieczna sytuacja, bo może okazać się, że polscy klienci korzystać będą z nielegalnej pomocy publicznej, za co grożą srogie konsekwencje finansowe. Sprawa jest bardzo skomplikowana, bo kwestię opłaty paliwowej reguluje ustawa o autostradach, która jest w gestii ministerstwa infrastruktury. Resort spytany o opłatę odsyła zaś do ministerstwa finansów twierdząc, że wszystkie podatki to sprawa urzędu przy Świętokrzyskiej. Pracownicy tego ministerstwa zaś odsyłają z powrotem do infrastruktury i tak koło się zamyka.