
Jacek AdamskiAutor: PKPP Lewiatan
W piątek 8 kwietnia cena ropy naftowej w Londynie sięgnęła aż 124 dolarów za baryłkę, co było rekordowym wynikiem na skalę ostatnich dwóch lat. W tej sytuacji tylko aprecjacja złotego względem dolara może osłabić wpływ drożejącej ropy na bilans handlowy Polski i spowolnić zagrażający naszej gospodarce wzrost inflacji.
Drogie paliwa przekładają się bezpośrednio na wzrost inflacji. A ceny i tak już rosną ze względu na to, że wciąż drożeje żywność. Rada Polityki Pieniężnej podwyższyła po raz drugi w tym roku stopy procentowe. To oznacza dla firm kolejny w tym roku wzrost kosztów prowadzenia działalności, a konkretniej rzecz biorąc – kosztów pozyskania kapitału, który jest niezbędny do rozwoju.
Należy ponadto wziąć pod uwagę, że niekorzystne zjawiska na rynku ropy naftowej prawdopodobnie pogorszą jeszcze salda rachunku obrotów bieżących w krajach Europy Środkowej, w tym Polski. A salda te są i tak już ujemne. Wszystkie te kraje są bowiem importerami ropy netto, czyli sprowadzają więcej ropy, niż sprzedają jej na eksport. Sytuację uratować może jedynie dalsze utrzymanie tendencji do wzrostu wartości złotego wobec dolara, ponieważ to właśnie w amerykańskiej walucie są rozliczane międzynarodowe kontrakty na ropę.