Piwne dwa światy – kraft kontra koncern

Udostępnij nas na:
Czym jest browar koncernowy? Najprościej ujmując jest to olbrzymi podmiot, moloch, machina, w której najważniejsze są słupki maksymalnej rentowności w Excelu. Zawsze najważniejsze będą tutaj maksymalne wyniki finansowe przy jednoczesnym zaspokojeniu potrzeb konsumentów jak najniższym nakładem kosztów (a to zazwyczaj odbija się negatywnie na używanych w produkcji piwa surowcach). W takich browarach najczęściej stosuje się zamienniki dla słodu jęczmiennego tj. grys kukurydziany, ryż, jęczmień czy syropy glukozowo-fruktozowe. Piwa te cechują się niezmienną i nie wyróżniającą się jakością i smakiem. Nadrabiają natomiast dużą ilością reklam w telewizji czy internecie gdyż, posiadają na to środki marketingowe.

Na drugim końcu tego piwnego uniwersum mamy browary rzemieślnicze/kraftowe – czyli jakie? Czy mogą się wyróżnić? Są to browary prowadzone przez pasjonatów, najczęściej przez osoby które, wcześniej warzyły piwa w domowym zaciszu i postanowiły przełożyć pasję na biznes. W porównaniu do wielkich koncernów w takich browarach produkuje się ilości wręcz mikroskopijnie. Stawia się głównie na różnorodność styli i co najważniejsze – na najwyższą ich jakość. Stosuje się surowce najwyższej jakości bez udziału zamienników słodu. Takie małe browary nie posiadają budżetów na reklamy, dlatego jedyne czym mogą się bronić to różnorodność proponowanych styli piwnych i sam smak wyrobu gotowego – piwa.

TOP 5 różnic między browarem koncernowym a browarem rzemieślniczym
1. Pils pilsowi nierówny

Jak już powiedzieliśmy sobie w skrócie w browarach koncernowych liczy się zysk i minimalny finansowy nakład produkcyjny, dlatego nie trudno jest znaleźć koncernowego Pilsa za 2-3zł. Ma to jednak przyłożenie na nijaki smak, nikłą goryczkę oraz przystępną cenę dla każdego.

W browarach rzemieślniczych nie ma miejsca na kompromisy. Kraftowego pilsa zakupimy za dwu- albo trzykrotność ceny piw koncernowych. Podyktowane jest to nieużywaniem półproduktów i długim czasem leżakowania piwa. Rzemieślniczy Pils w tanku spędza od 2 do 3 miesięcy, natomiast piwo koncernowe maksymalnie 7 dni, a następnie jest filtrowane i trafia od razu do butelek. W piwach rzemieślniczych taka rzecz nigdy nie ma miejsca.

2. Chmiel i ekstrakt chmielowy

Przyjęło się, że w reklamach pokazywane jest, jak do piw dodaje się chmiel w postaci szyszek, piwowar wielkiego koncernu je wącha chcąc zapewne sprawdzić ich jakość. Niestety jest to jedna wielka marketingowa bzdura. W wielkich koncernach stosuje się ekstrakty chmielowe inaczej zwanymi olejkami chmielowymi w postaci płynnej. Ma to na celu zapobiegnięcie stratom w wyrobie gotowym (w normalnych warunkach brzeczka w postaci szyszki lub granulatu wsiąknęłaby w chmiel, co doprowadziłoby w ostateczności do mniejszej ilość piwa w produkcji finalnej). Taka metoda jest po prostu rentowna dla wielkiego browaru.

W małych browarach ekstraktów się nie dodaje. Główną rolę odbywa chmiel w postaci granulatu (są to sprasowane całe szyszki chmielu do formy lepiej rozpuszczalnej dla brzeczki i bardziej wydajnej dla aromatu oraz goryczki). Dana ilość chmielu goryczkowego wpływu na tzw. IBU (International Bittering Units), czyli wskaźnik goryczki w piwie. Zaś chmiel aromatyczny danego gatunku i pochodzenia może dać w zależności od odmiany: aromaty cytrusów, owoców egzotycznych, białych owoców czy klasycznego szlachetnego aromatu chmielu.

STACJA BENZYNOWA & CONVENIENCE STORE
– WRZESIEŃ 2019 
> kliknij, aby się zapoznać się z pełnym wydaniem <
3. HGB – High Gravity Brewing

Szukanie oszczędności na wciąż drożejącym rynku surowców, pracy, usług czy podatków jest uciążliwe dla wielkich koncernów, które od lat zmuszone są trzymać stałą cenę piwa na półce. Dlatego stworzyli oni zmyślny system tak zwanego HGB. Czym ono jest? High Gravity Brewing to warzenie brzeczki gęstej która, jest później rozcieńczana wodą. Oznacza to, że warzy się jedną bazę pod kilka rodzajów piwa, gdzie dodaje się odpowiednią ilość wody, by rozcieńczyć ją do potrzebnej zawartości alkoholu. Jest to kolejny dowód na to, dlaczego piwa koncernowe, choć różniące się nazwą, smakują bardzo podobnie.

W browarach rzemieślniczych natomiast takie aktywności nie mają miejsca. Osiągnięcie gęstości brzeczki jest zawsze założone i podyktowane stylem piwa jaki browar chce uwarzyć. Nie szuka się tutaj żadnych oszczędności, a złożoności smaku wynikającej z osiągniętego wyniku gęstości brzeczki i zastosowanych do jej produkcji surowców.

4. Rozpoznawalność marki piwa – kto je robi?

Często słyszymy, że ktoś ma swoje ulubione piwo. Kierujemy się zatem nazwą piwa, rzadko wiedząc kto jest producentem, gdzie mieści się browar, czy kto jest odpowiedzialny za warzenie w takim browarze. W dużych browarach nie ma piwowarów, są technolodzy odpowiedzialni by cały proces przebiegał tak jak zwykle. Celem jest to, by każda partia była idealnie zbliżona do poprzedniej.

W przypadku browarów rzemieślniczych często wiemy, gdzie dany browar się mieści, a w mediach społecznościowych możemy dowiedzieć się, kto jest piwowarem, jak wygląda browar od środka i jak piwo powstaje. Jest to coś, czego duże koncerny nam nigdy nie pokażą. U nich częściej widzimy tzw. „stockowe” obrazki nie mające nic wspólnego z warzeniem piwa.

5. Czas na reklamę

Największą przeszkodą dla małych browarów jest reklama rzemiosła. Duże koncerny coraz chętniej podszywają się pod slogany w postaci “tradycja piwowarska od XIII wieku” albo “szóste pokolenie piwowarów w naszym browarze”. Jest to wielce sprzeczne z prawdą, gdyż każdy, kto poświęci choć chwilę czasu, sprawdzi, że w XVIII wieku proces powstawania piwa był jednak zgoła inny.

Trendem w dzisiejszych czasach jest świadomość. Chcemy wiedzieć, co jemy, co kupujemy, tak więc warto też sprawdzić, co pijemy, tym bardziej, że w Polsce piwa spożywa się w naprawdę sporych ilościach.

Duże browary posiadają potężne pieniądze na marketing, dlatego stać ich na sponsorowanie drużym sportowych, koncertów, reklamę w telewizji czy obdarowanie właścicieli sklepów, restuaracji czy hoteli lodówkami, leżakami, szkłem czy parasolami. I właśnie nad tą HoReCą warto się skupić. Duży budżet to łatwiejszy start w pertraktacjach z właścicielami takich obiektów. Kto by się nie skusił na oszczędzeniu dziątków tysięcy złotych w formie darmowego sprzętu? Jednak czy pomyślał ktoś, że dajemy wtedy wielkim koncernom darmową reklamę, za którą nie pobieramy żadnych pieniędzy? Czy ten sprzęt jest tego wart?

Na te pytanie musimy odpowiedzieć sobie sami. Czy chcemy mieć szerokodostępny koncern, który niczym szczególnym się nie wyróżnia, czy może dać szansę małym browarom, by mogły się pokazać szerszemu gronu odbiorców? Szczególnie, gdy w regionie bądź niedalekiej okolicy właśnie taki mały, rzemieślniczy browar się znajduje.

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.