Problem ze stacją w Krajniku Dolnym

Udostępnij artykuł

O Krajniku Dolnym zrobiło się głośno w 2013 roku. Kiedy władze gminy Chojna za 22 mln zł sprzedały grunt ze stacją Setpolu, której właścicielem jest Stefan Tarnowski. W 1995 roku wydzierżawił on teren i wraz z dwoma innymi przedsiębiorcami zbudował stację. Umowa przewiduje, że Setpol będzie mógł prowadzić swoją działalność w tym miejscu do lutego 2015 roku. Jednak wbrew ustaleniom 21.04.2013 r. na stacji pojawili się zamaskowani ochroniarze wynajęci przez firmę Apexim, nabywcę gruntu. Przepędzili z niej pracowników i zajęli budynek.

Następnie wypompowano paliwa do pięciu cystern Apeximu, zdjęto obrandowanie Setpolu, zdemontowano dystrybutory. Pomieszczenia zostały przygotowane do malowania oraz wniesienia nowych mebli. Taki stan zastał Stefan Tarnawski 26.04.2013 roku, kiedy pojawił się na stacji wraz z komornikiem sądowym oraz policją w celu dokonania przejęcia w wyniku rozstrzygnięcia sądu.

Rozpoczęła się fala rozpraw sądowych. Ostatnio, zgodnie z rozstrzygnięciem jednej z nich, unieważniono umowę sprzedaży ziemi przez gminę. Właściciel Setpolu, jako dzierżawca, chciałby skorzystać z prawa do pierwokupu gruntu. Oferuje 2,4 mln, powołując się na wycenę dokonaną przez rzeczoznawców.

Władze gminy planują odwołać się od wyroku. W razie niepowodzenia przygotowuje inny scenariusz. Byłoby nim założenie przez gminę spółki, która mogłaby legalnie prowadzić na stacji sprzedaż paliw od marca 2015 roku. W ten sposób urzędnicy mogliby uzyskać pieniądze na zasądzone wraz z odsetkami 30 mln zł zwrotu dla firmy Apexim.

Prawnicy, na których powołuje się „Gazeta Wyborcza”, twierdzą, że takie rozwiązanie byłoby nielegalne, ponieważ zagazuje tego prawo.

Stacja budzi tyle emocji, gdyż jest jedyną w rejonie, a plany zagospodarowania przestrzennego nie pozwalają na budowę obiektu inne firmy. Właściciele Setpolu zawsze odnotowywali duże zyski w tej lokalizacji, ponieważ ich głównymi klientami są kierowcy z Niemiec, którzy w swoim kraju musieliby zapłacić za benzynę nawet 40 eurocentów więcej niż w Polsce.