Według danych z końca 2014 roku rynek energetyków urósł o ponad 15 proc. Czy Państwo, jako producent, potwierdzacie te tendencje?
Rynek energetyków w 2014 roku wzrósł wartościowo o ok. 5 proc., co i tak jest jednym z najlepszych wyników w branży napojowej. Dla porównania izotoniki zanotowały spadek o – 4 proc., napoje typu ice tea – 4 proc., a napoje gazowane – 3 proc.
Z czego może wynikać ten wzrostowy trend? Co jest siłą energetyków?
Napoje energetyczne są liderem kategorii napojów funkcjonalnych. Grupa produktów stworzona i rozwijana przez wizjonera Ditricha Mateschitz ( właściciel Red Bulla). Napój energetyczny był nie tylko zamiennikiem kawy. To nowy styl życia łamiący możliwie wiele granic nieosiągalnych do tej pory przez człowieka: Felix Baumgartner skoczył z kosmosu na ziemię, bo był z Red Bull; Adam Małysz przeskakiwał na nartach skocznie, bo był z Red Bull, Team Formuły 1 wyprzedzający epokę, bo był z Red Bull.
Takie postawienie poprzeczki powoduje, że nasz lider jest bardzo ekskluzywny, więc i drogi. To jest najważniejsza cecha, żeby zrobić produkt Private Label , tzn.: jestem taki sam jak lider, ale tańszy.
Istotą rzeczy w tworzeniu tego rynku było przekonanie konsumentów, że to jest prawda, więc po co przepłacać… Wracając do pytania, co jest siła energetyków? Siłą energetyków jest NOWY ŚWIAT, który nazywa się Red Bull.
Do niedawna na rynku istniały przede wszystkim marki dużych koncernów. W ostatnim czasie jednak pojawiło się wiele produktów pod markami własnymi. Widać to chociażby na przykładzie sieci stacji paliw. Swoje energetyki ma lider na rynku – Orlen, jednak sięgnęła po nie chociażby Moya, a nawet sieci skupiające nieco ponad 10 stacji paliw. Jakie korzyści przynosi im dystrybucja własnych napojów energetycznych?
Początki prywatnych marek napoju typu Red Bull sięgają lat dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku, a rozkwit to początek 2000 roku. Wysoka marża skłaniała właścicieli, nie tylko stacji paliw, ale przede wszystkim sieci handlowych do tworzenia PL. Nie znam w kategorii produktów spożywczych innej, tak dynamicznie rozwijającej się kategorii PL, jak energetyki.
Krynica Vitamin od 2003 roku jest bardzo aktywnym uczestnikiem w kreowaniu tego segmentu poprzez bardzo mocno rozwinięty dział R&D. Wiele osób nas nie zna, ponieważ nasze logo często nie występuje na opakowaniu lecz jeśli spojrzycie Państwo na półkę energetyków w sieciach handlowych to 4 z 10 produktów zostało wyprodukowanych w zakładzie KV.
Od czego więc zacząć przygotowania do wprowadzenie do sprzedaży napoju energetycznego pod marką własną?
W pierwszej kolejności należy rozważyć, czy potencjał sprzedażowy, jakim dysponujemy jest na tyle duży, aby wprowadzać produkt pod marką własną, czy nie skorzystać z już istniejącej marki dużych dystrybutorów np. V max Eurocashu. Potencjał sprzedażowy powyżej 1 mln zaczyna być intersujący, lecz z mojego doświadczania taką mocą dysponuje tylko jedna firma, spośród stacji paliw w Polsce.
Wydaje się, że w pierwszej kolejności należy zastanowić się nad smakiem, jaki będzie miał energetyk pod brandem sieci stacji. Wybór jest duży: od klasycznego, przez tropikalny, aż do mojito. Który z nich mógłby najbardziej przypaść do gustu konsumentom? Który z nich wskazują badania?
Oczywiście smak podstawowy tzw. tuti frutti, który jest smakiem obowiązkowym. Pytanie, co ma być tym drugim: suger free lub bardzo ostatnio popularny mojito, a może coś innego – paleta smakowa jest bardzo bogata.
Napoje można dystrybuować w opakowaniach o różnej pojemności. Czy mimo wszystko największą popularnością cieszą się te w puszkach slim o pojemności 250 ml?
Tak, podstawowym formatem jest puszka 250 ml. Był moment, kiedy szczególnie w dyskontach, bardzo popularnym formatem była butelka Pet 1 litr, ale ten powoli zanika. Ciekawym formatem promocyjnym jest puszka Slick 330 ml, czyli + 33 proc. gratis.
Jak szybko od rozpoczęcia prac koncepcyjnych można wprowadzić produkt na rynek?
Normalny czas wdrożenia to od 4 do 6 tygodni, jeśli klient wie czego chce. Istnieją oczywiście wyjątki: uczestniczyłem w projekcie, w którym od momentu pierwszego spotkania do wysyłki towaru upłynęło 14 dni – klient był niezwykle zmotywowany.
Rozmowa z Piotrem Czachorowskim ukazała się w październikowym
wydaniu miesięcznika "Stacja Benzynowa & Convenience Store".
