Prezes ISE: w mgnieniu oka globalny popyt na ropę naftową spadł o 20–25 proc.

[SPECJALNIE DLA NAS] – Kontrakty na ropę naftową są normalnymi instrumentami finansowymi i praktycznie do fizycznej dostawy ropy do odbiorcy dochodzi mniej niż w 10 proc. przypadków – reszta to czysta spekulacja – tak jak na złocie, czy walutach – mówi dr inż. Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych. Zachęcamy do lektury obszernego artykułu przygotowanego specjalnie dla czytelników portalu Petrolnet oraz magazynu Stacja Benzynowa & Convenience Store, w którym wyjaśnia bieżącą sytuację na rynku ropy i paliw płynnych.
Ceny ropy – wczoraj i dziś

Co roku w połowie czerwca pojawia się BP Statistical Review of World Energy. W raporcie za 2019 rok, na stronie 24. znajdujemy kolejny już raz wykres cen ropy naftowej w cenach bieżących oraz przeliczone na siłę nabywczą pieniądza w danym czasie.

Bardzo lubię ten pouczający wykres, kiedy okazuje się, że najdroższa ropa naftowa była już w XIX wieku, że bywało bardzo tanio.

Trzeba również pamiętać, że na świecie mamy praktycznie tyle gatunków ropy naftowej, ile miejsc wydobycia, a notowania ropy dla określonego gatunku – BRENT praktycznie w Europie, WTI Ameryki, JCC Azja – oznaczają konieczność każdorazowego przeliczenia ceny „mojego”, kupowanego przeze mnie gatunku (np. REBCO, URALS w polskich, niemieckich, słowackich czy węgierskich rafineriach).

Trzeba również pamiętać, że ropa naftowa, kontrakty na ropę naftową są normalnymi instrumentami finansowymi, i ze praktycznie do fizycznej dostawy ropy do odbiorcy dochodzi mniej niż w 10 proc. przypadków – reszta to czysta spekulacja – tak jak na złocie, czy walutach.

Koniec 2019 i początek 2020 r jeszcze przed COVID-19 to ogromna nadpodaż surowca, gwałtowna przecena kontraktów. Typowy „oversupply”. Stąd na przykład wojna z Iranem i próby niedopuszczania do handlu ropą irańską. To brak porozumienia kartelu OPEC+ co do ograniczenia wydobycia.

W marcu – przy zamknięciu w domach 4 mld ludzi na świecie – w mgnieniu oka globalny popyt na ropę naftową spadł o 20–25 proc. Ustalenia OPEC+ teoretycznie wchodzą w życie w maju, a w 3 tygodniu kwietnia 2020 r. pojawiły się oferty na ropę Arab Light z oferowanym dyskontem 9,95 USD/bbl w dostawach natychmiastowych.

Ostatni tydzień marca firmy naftowe i gazowe wykorzystują każdą możliwą dźwignię finansową zanim będą zmuszone zmniejszyć wypłaty należnych (spodziewanych / oczywistych) dywidend. Ograniczają wydawanie miliardów dolarów na inwestycje, zawieszają programy wykupu akcji, obniżają koszty operacyjne i opóźniają zatwierdzanie bieżących projektów, zaczynają podliczać straty.

Schlumberger, największa na świecie firma świadcząca usługi w zakresie pól naftowych, zakłada straty w wysokości 7,4 miliarda dolarów, w związku z rekordowo niskimi cenami ropy i przestojami związanymi z pandemią koronawirusa. Spadek ceny ropy Brent do najniższego poziomu od 2002 r. spowodował także gwałtowne przeceny ceny ich akcji. A jeszcze kilka tygodni temu rynki energii koncentrowały się na dostawach – mieliśmy kryzys „nadpodaży” także z największego rynku surowcowego świata, ze Stanów Zjednoczonych, które potrzebowały wtedy eksportu, aby zrównoważyć swój rynek wewnętrzny.

Śladowy popyt

Teraz kompletnie zmieniła się perspektywa – chodzi już tylko o popyt, o jakąkolwiek próbę jego ratowania – kto pamięta kiedy ostatni raz tankował swoje auto? Popyt jest śladowy, praktycznie go nie ma „wystarczająco blisko”. Nie ma jeszcze żadnego nawet niewyraźnego wskaźnika tego, jak szybko lub kiedy może się odbić. No właśnie popyt…

Rys.1. Historyczne spadki światowego popytu ropy naftowej [mln baryłek/dzień]. Źródło: Opracowanie Instytut Studiów Energetycznych na podstawie Argus.

Na początku bieżącego tygodnia (20/04/2020) świat obiegły informacje o gwałtownej zniżce notowań ropy naftowej, w wyniku której cena amerykańskiej ropy gatunku WTI spadła do okolic 15 USD za baryłkę, czyli do najniższego poziomu od 1999 r.

Zniżka ta dotyczyła jednak i tylko majowych kontraktów na ten surowiec, dla których przypadał ostatni dzień handlu. W praktyce więc aktywność inwestorów na tym instrumencie jest znikoma (musieli minimalizować straty), więc standardowo (i raczej zrobiły to automatycznie komputery) przerzucono się ze swoją pozycję na kontrakty czerwcowe, które są notowane wyżej, w okolicach 23-24 USD za baryłkę. Również na wielu instrumentach opartych o ropę naftową (w tym na kontraktach CFD) nastąpiło rolowanie na nową serię kontraktów

Na kontraktach na ropę naftową powrót do contango (sytuacja, w której cena spot jest niższa niż cena w przypadku dostawy surowca w przyszłości – jest na rynku ropy normalna, bo normalnie ceny ropy w przyszłości uwzględniają koszty przechowywania i ubezpieczenia surowca, jak również koszt alternatywny dla takiej inwestycji) nastąpił już na początku lutego 2020, kiedy jak wyżej wspomniałem pojawiła się ponownie dodatkowa podaż surowca.

Ale contango przyjęło wyjątkowo duże rozmiary, sięgające kilku dolarów na baryłce ropy. Jest to odzwierciedleniem obecnej znaczącej nadpodaży na rynku ropy. Wielu traderów fizycznym surowcem wykorzystywało ten fakt w ostatnim czasie, kupując ropę w ogromnych ilościach i przechowując ją na tankowcach. No i kontrakt na ropę do realizacji w maju załamał się – nikt nie chciał ropy fizycznie odebrać, nie było miejsca na składowanie – trzeba minimalizować stratę. Stąd lepiej komuś zapłacić nawet 39 USD/bbl (cena ujemna) niż fizycznie rozliczyć kontrakt w maju po ustalonej cenie powiedzmy 60 dolarów. Zawsze to mniejsza strata o 21 USD/bbl.

Zadziałały bezpieczniki w oprogramowaniu traderskim i minimalizownie strat. Tak nigdy jeszcze nie było. Ale musimy się przyzwyczaić do „nowego”.

Napisałem powyżej o notowaniach poszczególnych gatunków rop, ale ponieważ gospodarka światowa stoi/leży (zależnie od poziomu optymizmu) to notowania poza USA (tu już zabrakło popytu – nikt nie chce kupić, kupującego trzeba stymulować) to taki kierunek (rozpacz sprzedającego bo sprzedać muszą, a nawet nie mam szans na magazyn!) widzimy i w Rosji – informacja o problemach logistycznych dla ropy i ropopochodnych i notowania BRENT w Europie na poziomie 20 USD/bbl 21/04/2020.

Perspektywa czasowa

Zastanawianie się „Jak długo omawiana sytuacja może się utrzymać?” przypomina szukanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego jutro nie będzie wyglądać tak jak wczoraj… Przecież dni są do siebie takie podobne…

W mojej ocenie nic nie jest już takie jak wczoraj. Świat właśnie się dramatycznie zmienił. Tak – czas przeszły dokonany. W mgnieniu oka globalny popyt na ropę naftową spadł o 20–25 proc., co ma efekt domina na rynku gazu ziemnego i NGL (natural gas liquids / etan, propan, butan). Dalej ceny dóbr konsumpcyjnych i towarów gwałtownie spadają. Bogaci przestali wydawać pieniądze (jeszcze nie muszą), biedni już ich nie mają. Przepływy przez wszelkiego rodzaju infrastrukturę energetyczną zostaną wkrótce ograniczone, w tym systemy gromadzenia (magazyny, zbiorniki, porty), zakłady przetwórcze, rurociągi, rafinerie (3 zamknięte w USA w ostatnim tygodniu marca).

Oznacza to, że nowe i starsze projekty infrastrukturalne będą walczyć o przepustowości. Niektóre projekty, które miały krytyczne znaczenie dla łańcucha dostaw jeszcze w styczniu i lutym, są na dobrej drodze do zamknięcia/zawieszenia.

Konsekwencje dla gospodarki

Też wróżenie z fusów. Ale spróbujmy. W takiej niezwykłej sytuacji rynkowej ważne jest głębokie zrozumienie podstaw rynku surowców energetycznych, rynku energii, wzajemnych powiązań towarów energetycznych w skali globalnej i lokalnej.

A my w Polsce nie mieliśmy modelu prognostycznego, nie mamy zatwierdzonej polityki energetycznej. Skutki pandemii będą trudne do szybkiego odrobienia. Jeśli wziąć pod uwagę czarne scenariusze, że PKB i gospodarki Polski, krajów sąsiednich skurczą się o 25 proc., a Francja nawet mówi, że do poziomu tuż po II wojnie światowej, to może oznaczać długoletnią zapaść dla sektora energetycznego, wydobywczego.

Bankrutujące przedsiębiorstwo ostatnie wyłącza prąd, ale najczęściej już się w tym miejscu nie podnosi. Ktoś ten prąd, paliwo kupi, za dwa, trzy, kilka lat, nie jutro i najczęściej w innym miejscu. No i powstaje wiele nowych pytań.

Pierwsze z brzegu: Jak ma się opłacać elektromobilność, kiedy baryłka ropy kosztuje mniej niż 20 USD? Istnieje zasadniczy dylemat odnośnie wszelkich budowanych obecnie prognoz, w jakimkolwiek obszarze biznesowym. Pytanie zasadnicze brzmi: czy opieramy się na kształcie świata sprzed miesiąca, czy też patrzymy na to, co wyłoni się po pandemii? Od rozstrzygnięcia tego zagadnienia zależą wyniki naszych ewentualnych prac, gdyż możemy:

  1. Albo opierać się na wszelkiego rodzaju prognozach, prezentowanych jeszcze miesiąc czy dwa temu, to wtedy mamy bardzo dużą ilość źródeł i różnorodność podejść. W zasadzie możemy sobie wybrać, czy prognozujemy przyszłość optymistyczną, czy pesymistyczną, ale zawsze bazowalibyśmy na produkcji i konsumpcji z roku 2019 i poprzednich, starając się w miarę łagodnie przedłużać wszelkiego rodzaju krzywe opisujące te zjawiska;
  2. Albo patrzymy na skokową zmianę, jaką na świat może sprowadzić pandemia, czyli potencjalne załamanie się światowego (europejskiego, krajowego) PKB o 5–15 proc. (w zależności od poziomu optymizmu), co prowadzi do konieczności budowania prognoz w zasadzie od zera (bo chwilowo mało kto chce budować skomplikowane scenariusze przyszłości, a każdy z nich – w sytuacji skrajniej niepewności – będzie można łatwo krytykować).

Podejście pierwsze gwarantuje dużą ilość dostępnych danych, których przydatność (w sytuacji pandemii i potencjalnego poważnego załamania się światowej gospodarki) może być oceniana różnie, ale w każdym przypadku będzie raczej niewielka.

Podejście drugie będzie wymagać współpracy wielu ośrodków i uzgodnienia wielkości przyszłych parametrów najistotniejszych dla każdego z szeroko rozumianych interesariuszy.

Podsumowanie

Bez takich uzgodnień każda prognoza będzie natychmiast podważana. Ale nawet jeśli wszystko uzgodnimy, to i tak może się okazać, że nawet bliska przyszłość potoczy się inaczej (mówię tu o następnych miesiącach). Może to „głównie chodzi o chaotyczność czasu, jaki ludzie noszą w sobie” jak pisze Olga Tokarczuk w „Podróży ludzi księgi”. Entropia wymaga najniższych stanów energetycznych dążąc do maksimum.

Według II zasady termodynamiki każdy układ izolowany dąży do stanu równowagi, w którym entropia osiąga maksimum. Zakładając, że Wszechświat jako całość jest układem izolowanym, powinien on również dążyć do równowagi. Czy mamy pewność, że nasz narodowy dryf (bo w dobie braku maseczek, tysięcy ludzi zarażonych, nie mamy nawet szans pomyśleć o skokowej, impulsowej zmianie) podąża we właściwym kierunku?

Bez względu na koronawirusa, a może właśnie dlatego, kiedy tak boleśnie jesteśmy doświadczani, zdrowia i radości państwu życzę!

Dr inż. Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych
STACJA BENZYNOWA & CONVENIENCE STORE
– MARZEC 2020 
> kliknij, aby się zapoznać się z pełnym wydaniem <

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.