Wracamy do kwestii podatku windfall tax w sektorze paliwowym. Stowarzyszenie Polska Grupa Paliwowa wskazuje, że projektowana danina może uderzyć znacznie szerzej, niż zakłada państwo. Zdaniem organizacji problemem nie jest sama idea opodatkowania nadzwyczajnych zysków, ale konstrukcja podatku, jego działanie wstecz oraz ryzyko osłabienia płynności firm odpowiedzialnych za import i obrót paliwami.

Dyskusja o podatku od nadzwyczajnych zysków w paliwach wraca w momencie, gdy rynek nadal funkcjonuje pod presją skutków kryzysu energetycznego i geopolitycznego. Wojna w Zatoce Perskiej rozchwiała ceny paliw i zwiększyła niepewność związaną z dostawami, transportem, kursami walut, finansowaniem zapasów oraz dostępnością produktu.
W takich warunkach państwo najpierw zdecydowało się na mechanizm CPN, czyli „Ceny Paliwa Niżej”. Dla kierowców oznaczał on ograniczenie wzrostu cen na stacjach. Dla budżetu państwa – znaczący koszt. Dla przedsiębiorców paliwowych – ryzyko, które nie zniknęło wraz z administracyjnym obniżeniem ceny detalicznej.
Teraz, po okresie interwencji na rynku, pojawia się kolejny instrument: podatek od nadzwyczajnych zysków. Stowarzyszenie Polska Grupa Paliwowa ostrzega jednak, że w obecnym kształcie może on nie tylko odebrać nadzwyczajne zyski, ale także naruszyć kapitał obrotowy firm, ich zdolność do importu oraz bezpieczeństwo dostaw paliw.
Zobacz zapowiedź nowego numeru „Stacji Benzynowej & Convenience Store”
Polska Grupa Paliwowa: problemem jest sposób liczenia zysku
Według Stowarzyszenia Polska Grupa Paliwowa zasadnicze pytanie brzmi: czy projektowany podatek rzeczywiście pokazuje nadzwyczajny zysk? Organizacja wskazuje, że mechanizm opiera się na porównaniu obecnych wyników z marżą referencyjną z 2025 roku, powiększoną o określony bufor.
To jeden z najbardziej kontrowersyjnych elementów projektu. Jeden rok odniesienia nie musi bowiem pokazywać normalnej rentowności rynku. Rok 2025 mógł być dla wielu firm okresem specyficznym: po poprzednich kryzysach, przy zmiennych kosztach finansowania, logistyki, zapasów i odbudowy działalności.
Jeżeli taki rok staje się punktem odniesienia, państwo może uznać za nadzwyczajny zysk coś, co w rzeczywistości jest jedynie odbudową marży, efektem droższego produktu albo konsekwencją większego ryzyka działalności.
Wysoki przychód nie oznacza wysokiego zysku
Polska Grupa Paliwowa podkreśla, że w paliwach wysoki przychód nie zawsze oznacza wysoki zysk. Może oznaczać droższy produkt, większy kredyt, większy zapas i większe środki potrzebne do bieżącego obrotu.
Inaczej działa zintegrowany koncern, który ma własną produkcję, logistykę, hurt i detal. Inaczej działa importer, który kupuje paliwo za granicą, finansuje dostawę, ponosi ryzyko kursowe, organizuje transport i często funkcjonuje na niewielkiej realnej marży.
Zdaniem organizacji projekt podatku nie rozróżnia dostatecznie tych modeli działalności. Tymczasem producent, importer, hurtownik, sieć detaliczna i niezależny operator nie działają w identycznych warunkach. Mają różne koszty, ryzyka, źródła marży i możliwości bilansowania wyników.
W efekcie podatek, który formalnie ma dotyczyć nadzwyczajnych zysków, może w praktyce objąć także środki potrzebne do finansowania bieżącej działalności. To szczególnie ważne w sektorze, w którym duży obrót nie zawsze oznacza wysoką rentowność.
Największa kontrowersja: czas działania podatku
Jednym z najmocniej krytykowanych elementów jest czasowy zakres daniny. Podatek ma obejmować okres, w którym przedsiębiorcy nie znali jeszcze jego zasad. Nie mogli więc wkalkulować go w kontrakty, ceny, finansowanie, import ani zarządzanie zapasami.
W ocenie Polskiej Grupy Paliwowej oznacza to rozliczanie decyzji gospodarczych po fakcie. Firmy podejmowały decyzje zakupowe i logistyczne w oparciu o obowiązujące wtedy przepisy. Jeśli państwo po kilku miesiącach zmienia ocenę podatkową tych decyzji, zwiększa niepewność regulacyjną na rynku, który i tak działa w warunkach wysokiego ryzyka.
Dla importerów paliw może to mieć szczególne znaczenie. Import wymaga finansowania, przewidywalności i gotowości do podejmowania ryzyka. Jeżeli do ryzyka rynkowego dochodzi ryzyko prawa działającego wstecz, firmy mogą ograniczać aktywność, a rynek może stać się mniej elastyczny.
ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY – STACJE PALIW – SPRZEDAŻ DETALICZNA. RAPORT 2026

Podatek może być wyższy, niż sugeruje sama stawka
Kolejny problem dotyczy tego, że projektowana danina ma nie być kosztem uzyskania przychodu. To oznacza, że realne obciążenie przedsiębiorców może być większe, niż wynikałoby z samej nominalnej stawki podatku.
Dla firm o dużych obrotach i niskiej realnej marży może to być szczególnie dotkliwe. W skrajnych przypadkach podatek może przekroczyć roczny zysk przedsiębiorcy. Może więc zabrać nie nadzwyczajny zysk, ale kapitał potrzebny do kolejnych dostaw, utrzymania zapasów i finansowania bieżącej działalności.
To istotne, ponieważ rynek nadal pozostaje rozchwiany. Jeżeli w kolejnych miesiącach wzrosną ceny produktu, koszty transportu albo koszty finansowania, przedsiębiorcy będą potrzebowali większego kapitału obrotowego. Odebranie im części środków w trakcie kryzysu może ograniczyć ich zdolność do reagowania na kolejne wahania rynku.
Ryzyko dla importu, konkurencji i odporności rynku
Według Polskiej Grupy Paliwowej skutki podatku mogą wykraczać poza samo obciążenie fiskalne. Jeżeli danina osłabi płynność importerów i niezależnych operatorów, może ograniczyć ich zdolność do finansowania kolejnych dostaw. To z kolei może uderzyć w konkurencję, dywersyfikację importu i odporność rynku paliwowego.
Kierowca nie zobaczy tego od razu przy dystrybutorze. Skutki mogą ujawnić się później – w mniejszej elastyczności dostaw, słabszej konkurencji i większej zależności rynku od kilku największych podmiotów.
W ocenie organizacji źle zaprojektowany podatek może więc nie zabrać wyłącznie nadzwyczajnego zysku. Może zabrać coś ważniejszego: płynność, konkurencję, import i część odporności rynku, której sektor paliwowy potrzebuje szczególnie w czasie kryzysu.
Państwo współtworzyło warunki działania rynku
Polska Grupa Paliwowa zwraca również uwagę, że państwo nie może pomijać skutków własnych wcześniejszych decyzji. Mechanizm CPN był interwencją publiczną, która wpływała na warunki działania przedsiębiorców. Ograniczał ceny i kształtował otoczenie, w którym firmy paliwowe podejmowały decyzje zakupowe, sprzedażowe i finansowe.
Branża sygnalizowała potrzebę korekt tego mechanizmu. Wskazywała m.in. na konieczność bardziej realistycznego odniesienia do cen hurtowych, uwzględnienia specyfiki różnych paliw, rotacji zapasów, kosztów logistycznych oraz proporcjonalności sankcji. Według przedstawicieli rynku chodziło o to, aby ochrona konsumentów nie odbywała się poprzez niekontrolowane przenoszenie ryzyka na przedsiębiorców odpowiedzialnych za ciągłość dostaw.
Jeżeli państwo przez kolejne miesiące utrzymuje mechanizm interwencyjny, to współtworzy warunki rynkowe, w których działają firmy. Dlatego, zdaniem Polskiej Grupy Paliwowej, nie można później oceniać wyników przedsiębiorców tak, jakby powstały w całkowicie wolnym, niezakłóconym rynku.
Nie chodzi o kwestionowanie prawa państwa do podatków
Stowarzyszenie Polska Grupa Paliwowa nie kwestionuje samego prawa państwa do reagowania na kryzys ani do stosowania nadzwyczajnych narzędzi fiskalnych. Problem dotyczy tego, czy projektowany mechanizm rzeczywiście trafia w nadzwyczajną rentę, czy raczej w całą branżę, bez dostatecznego rozróżnienia modeli działalności.
Jeżeli w sytuacji kryzysowej określone podmioty rzeczywiście osiągają korzyści, które nie wynikają z ich efektywności, inwestycji czy ponoszonego ryzyka, państwo może pytać o ich udział w kosztach stabilizacji. Taka debata jest uzasadniona.
Ryzyko pojawia się wtedy, gdy państwo nie pokazuje wystarczająco precyzyjnie, gdzie rzeczywiście powstał nadzwyczajny zysk, kto go osiągnął i czy był on efektem renty kryzysowej, czy jedynie skutkiem droższego produktu, wyższych kosztów, zmian księgowych albo odbudowy rentowności po wcześniejszych latach.
Czym jest windfall tax w paliwach?
Podatek od nadzwyczajnych zysków ze zbycia paliw ciekłych ma objąć zyski osiągnięte w okresie od marca do grudnia 2026 roku. Zgodnie z informacjami z prac nad ustawą stawka podatku ma wynosić 60 proc., a podstawą opodatkowania ma być nadwyżka przychodów ponad poziom wyliczony przy zastosowaniu marży referencyjnej.
Marża referencyjna ma odpowiadać średniej marży sprzedaży paliw ciekłych w 2025 roku, powiększonej o 20 proc. Projekt ma dotyczyć producentów i importerów paliw, którzy według rządowej argumentacji osiągnęli ponadprzeciętne dochody w warunkach kryzysu.
Rząd uzasadnia nowe przepisy potrzebą częściowego sfinansowania działań osłonowych dla odbiorców paliw oraz bardziej sprawiedliwym podziałem kosztów interwencji na rynku. Danina ma być odpowiedzią na nadzwyczajne okoliczności, w których ceny paliw zostały rozchwiane przez czynniki geopolityczne, a państwo zdecydowało się ograniczać skutki wzrostu cen dla kierowców.
Spór wokół podatku nie dotyczy więc wyłącznie tego, czy państwo ma prawo sięgać po nadzwyczajne instrumenty w czasie kryzysu. Dotyczy przede wszystkim tego, czy mechanizm został zaprojektowany wystarczająco precyzyjnie, czy rzeczywiście trafia w nadzwyczajne zyski i czy nie osłabi podmiotów, które odpowiadają za stabilność dostaw paliw w Polsce.
W sektorze paliwowym taka różnica ma zasadnicze znaczenie. Paliwa to nie tylko cena na pylonie. To system dostaw, finansowania, logistyki, zapasów i konkurencji, od którego zależy codzienne funkcjonowanie gospodarki. Dlatego, jak wskazuje Polska Grupa Paliwowa, windfall tax powinien być projektowany z maksymalną precyzją, aby nie osłabił tych elementów rynku, które w czasie kryzysu są najważniejsze.
źródło: Polska Grupa Paliwowa
Weź udział w naszym wydarzeniu – XXIV FOOD BUSINESS FORUM® 2026

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.
