Stacje wymagają dobrego oświetlenia

Udostępnij artykuł

Bardzo różnie. Oś podziału przebiega głównie między nowymi i starymi obiektami. Na nowych stacjach światło emitują głównie lampy metalohalogenkowe oraz halogeny na słupach i pod wiatami. Wewnątrz sklepów królują rastry świetlówkowe, coraz częściej wspomagane kierunkowymi reflektorkami i naświetlaczami. Starsze stacje dorzucają do tego asortymentu lampy sodowe na słupach które otaczają żółtym półmrokiem wiaty świecące na biało.
 
Parkingi przy stacjach paliw są najczęściej otoczone rzędem tradycyjnych lamp sodowych z charakterystycznie żółtym blaskiem. Co łączy starsze i nowsze stacje paliw w kwestii oświetlenia? Ogromna ilość zużywanej energii. Stacyjne zapotrzebowanie na prąd jest czterokrotnie wyższe niż mogłoby być. Właścicieli oraz administratorzy zdają sobie sprawę z tego faktu. Często można zaobserwować przypadku stacji, na których włączona jest co druga lampa, a przepalane żarówki pod wiatą są wymieniane, kiedy można się doliczyć już kilku zepsutych.
 
Jak wygląda równomierność rozłożenia światła pod wiatą, w której 30 proc. lamp nie świeci, czekając na grupową wymianę? Nienajlepiej. Wszystko to oczywiście wpływa na estetykę obiektu. Nie powinno jednak dziwić. Dla każdego właściciela stacji liczy się przede wszystkim koszt godziny pracy podnośnika, którego wizyta umożliwia wymianę żarówek. Tymczasem zawieszone pod wiatą lampy LED bez jakiejkolwiek obsługi powinny świecić przynajmniej przez 10 lat. Patrząc na tempo pojawiania się kolejnych technologii w spokoju, bez konieczności serwisowania oświetlenia, można czekać na nowsze i jeszcze lepsze rozwiązania.
 
Sytuacja wygląda analogicznie w przypadku oświetlenia placów wkoło stacji i parkingów. O ile w przypadku parkingów dla TIR-ów senne, żółte światło jakoś się broni, tak co druga świecąca lampa bezpieczeństwa raczej nie podnosi. Nie można zapomnieć o kwestii monitoringu. Jakość rejestrowanego obrazu jest wprost zależna od barwy światła.
 
Naturalnie żółte światło na stacjach paliw odchodzi do przeszłości. Zwycięża marketing. W wielu przypadkach wciąż nierozwiązania pozostaje kwestia mocy pobieranej przez oświetlenie. Tu rachunek ekonomiczny dla meta- i halogenów jest bezlitosny – w niedalekiej przyszłości zastąpią je LED-y.
 
Wnętrza stacyjnych sklepów są dobrze oświetlone. Ułatwia to dostępność na rynku szerokiego asortymentu lamp oraz rozpięta paleta barw. Najprawdopodobniej nie przeprowadzono badań, czy napoje sprzedają się lepiej w 4000 stopniach Kelwina (w barwie światła powszechnie odbieranej jako ciepła), czy sprzedaż podnosi zimne 5500K. W przypadku oświetlenia wewnętrznego kwestia poboru mocy nie odgrywa mniejszą rolę niż w lampach stosowanych na zewnątrz. LED-y osiągają najlepsze wartości świetlne powyżej barwy 5500K. Obniżanie barwy nieznacznie zmniejsza oszczędności.
 
Na pytanie „jak modernizować” można udzielić wielu odpowiedzi. Planując remont stacji warto sobie natomiast postawić pytanie „co chcemy osiągnąć”. Z marketingowego punktu widzenia trzeba dokonać przede wszystkim wymiany lamp sodowych, które świecą na żółto.
 
W zależności od zastosowanych  LED-ów zaoszczędzimy ponad 50 proc. energii elektrycznej. Reklamowo-prestiżowy zysk jest trudny do obliczenia. Nie ulega jednak wątpliwości, że istnieje. Nie bez przyczyny stacje wielkich sieci świecą tylko na biało.
 
Jeżeli zależy nam na obniżeniu kosztów oraz zabezpieczeniem się przed podwyżkami cen energii elektrycznej, należy wymienić wszystko – zaczynając od 250W metahalogenów pod wiatą, a na 18W świetlówkach w toaletach kończąc. Koszt inwestycji będzie duży, ale po 3-4 latach zwróci się za sprawą oszczędności energii. Może nawet szybciej. Wszystko zależy  od cen energii elektrycznej, które niestety niższe najprawdopodobniej już nie będą. Mniej dotkliwym finansowo rozwiązaniem może być stopniowa wymiana oświetlenia. Na pierwszy ogień powinny pójść lampy pod wiatą, później słupy i pylony, a na końcu wnętrza stacyjnych budynków.
 
 
Koszt jednego zamiennika wiatowego matalohalogena 250W w postaci LED-owej lampy o mocy 65W wynosi ok. 1000 zł netto. Podobny koszt ma lampa słupowa, z kolei za wewnętrzną lampę rastrową o mocy 35W trzeba zapłacić ok. 500 złotych netto. Zainteresowanym pozostaje więc przeprowadzenie bilansu zysków i strat…