Kraje dotknięte konfliktami i związanymi z nimi ograniczeniami odpowiadały w 2025 roku za ponad 43 proc. światowej produkcji ropy – wynika z analizy Reutersa. Napięcia obejmują jednocześnie coraz większą część sektora rafineryjnego. Około jednej dziesiątej globalnych mocy przerobowych pozostaje wyłączonych, a zapasy paliw nadal się zmniejszają.

Niemal połowa światowej ropy pochodzi z państw, których sektor naftowy odczuwa obecnie skutki konfliktów zbrojnych, sankcji lub zakłóceń w infrastrukturze. Według obliczeń Reutersa, opartych na danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej, kraje te odpowiadały w 2025 roku za produkcję około 45 mln baryłek ropy dziennie, czyli ponad 43 proc. globalnej podaży.

Nie oznacza to, że cała ta produkcja została wyłączona z rynku. Dane pokazują jednak skalę koncentracji ryzyka w najważniejszych regionach wydobywczych i rafineryjnych świata. Jak wskazuje Reuters, obecne zakłócenia przewyższają pod względem zasięgu wcześniejsze kryzysy energetyczne.
Kilka konfliktów uderza w rynek jednocześnie
Największym źródłem niepewności pozostaje trwający od sześciu miesięcy konflikt USA i Izraela z Iranem. Działania rozpoczęte 28 lutego doprowadziły do poważnego ograniczenia dostaw ropy i produktów naftowych z rejonu Zatoki Perskiej. Według Reutersa kryzys ten stał się największym zakłóceniem podaży ropy w historii rynku.
Jednocześnie wojna rosyjsko-ukraińska wymusza ograniczenia produkcji i przerobu surowca w Rosji oraz Kazachstanie. Dodatkowym obciążeniem pozostają niestabilna sytuacja w Libii oraz amerykańskie ograniczenia dotyczące eksportu ropy z Wenezueli.
Zakłócenia nie występują wszędzie z jednakową intensywnością i nie zawsze nakładają się na siebie w tym samym czasie. Ich łączny zasięg sprawia jednak, że światowy rynek pozostaje wyjątkowo podatny na kolejne ataki, awarie infrastruktury oraz decyzje ograniczające eksport.
Dostawy z Zatoki nadal ograniczone
Arabia Saudyjska przekierowuje część eksportu do terminali nad Morzem Czerwonym, a pozostali producenci z Zatoki Perskiej wykorzystują alternatywne i mniej przejrzyste sposoby transportu surowca przez Cieśninę Ormuz.
Mimo tych działań bieżące ograniczenie dostaw z regionu Zatoki analitycy cytowani przez Reutersa szacują na około 5–7 mln baryłek dziennie. Ryzyko pozostaje wysokie, czego potwierdzeniem były przeprowadzone w lipcu ataki na statki w rejonie Morza Czerwonego i Kanału Sueskiego.
Cieśnina Ormuz przed rozpoczęciem konfliktu odpowiadała za transport ładunków odpowiadających około jednej piątej światowego zużycia ropy. Każde kolejne ograniczenie żeglugi przez ten szlak może więc wpływać nie tylko na notowania surowca, ale również na dostępność benzyny, oleju napędowego i paliwa lotniczego.
Ponad 10 proc. mocy rafineryjnych poza rynkiem
Konflikty w rejonie Zatoki Perskiej oraz wojna w Ukrainie zmniejszyły światowe moce rafineryjne o około jedną dziesiątą. Ograniczenia wynikają zarówno z bezpośrednich uszkodzeń instalacji, jak i z problemów z dostawami surowca oraz transportem gotowych produktów.
Ukraina atakuje rosyjskie rafinerie położone coraz dalej od linii frontu. Jednym z celów były instalacje w Omsku, znajdujące się około 2700 km od terytoriów kontrolowanych przez Ukrainę. Spadek produkcji doprowadził do niedoborów paliw na rynku rosyjskim. Moskwa odpowiedziała zakazem eksportu benzyny i oleju napędowego, co dodatkowo ograniczyło liczbę dostępnych ładunków na rynku międzynarodowym.
Wcześniejsza analiza Reutersa wskazywała, że ograniczenia w pracy rafinerii szczególnie silnie oddziałują na podaż oleju napędowego i paliwa lotniczego. Instalacji nie można szybko zastąpić innymi źródłami produkcji, a przywrócenie pracy uszkodzonych zakładów może potrwać wiele miesięcy.
Zapasy paliw nadal się zmniejszają
Międzynarodowa Agencja Energetyczna przeprowadziła największą w swojej historii skoordynowaną akcję uwalniania zapasów awaryjnych. Działania te pozwoliły częściowo złagodzić skutki ograniczonej podaży, ale – jak zaznacza Reuters – operacja jest już w znacznej mierze zakończona, podczas gdy światowe zapasy nadal maleją.
Szczególne obawy dotyczą zapasów oleju napędowego i paliwa lotniczego. W Stanach Zjednoczonych ceny diesla osiągnęły rekordowe poziomy pomimo pracy rafinerii z wykorzystaniem mocy zbliżonym do maksimum.
Wysokie ceny paliw stają się jednym z czynników napędzających inflację. Przekładają się na koszty transportu, rolnictwa i przemysłu, a w konsekwencji na ceny wielu towarów oraz utrzymywanie wysokich kosztów finansowania.
Rynek paliw pozostaje podatny na kolejne zakłócenia
Zmiany notowań ropy nie pokazują dziś całego obrazu rynku. Kluczowe znaczenie ma dostępność mocy rafineryjnych oraz gotowych produktów, szczególnie oleju napędowego. Nawet okresowe spadki cen surowca nie muszą więc automatycznie prowadzić do proporcjonalnego obniżenia cen paliw.
Dla rynku europejskiego istotne pozostają ograniczone dostawy produktów z Rosji i Bliskiego Wschodu oraz rosnąca konkurencja o paliwa pochodzące z innych regionów. Przy malejących zapasach i ograniczonej rezerwie wolnych mocy rafineryjnych każde kolejne wyłączenie zakładu lub zakłócenie transportu może ponownie zwiększyć presję na ceny hurtowe.
źródło: Reuters
Weź udział w naszym wydarzeniu – XXIV FOOD BUSINESS FORUM® 2026

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.


