Czy ze stacją likwidować także zbiornik?
Gdy postanawia się zlikwidować stację, nie zawsze trzeba usuwać zbiorniki na paliwo. Wszystko zależy od planów inwestycyjnych i od projektu przeprowadzenia likwidacji. Jeśli zapada decyzja o jego wydobyciu, to należy koniecznie zrobić pomiary dotyczące ilości paliwa znajdującego się w ziemi, podaje się ją w jednostkach ppm (ang. parts per milion). W ten sposób można określić, jak bardzo brudna jest ziemia. W zależności od stopnia zanieczyszczenia gleby, trzeba się zastanowić, czy lepiej jest ją wybrać i usnąć, czy raczej oczyścić ją na miejscu (sposób oczyszczenia na miejscu, łac. in situ). Dopiero po podjęciu tej decyzji można się zastanawiać nad sposobem oczyszczenia. Dlatego kwestia likwidacji stacji składa się z kilku etapów. Właściciel powinien dostarczyć pełną dokumentację, co należy zlikwidować oraz preferowane sposoby likwidacji. Jeśli chodzi o zbiorniki, to w wielu wypadkach mogą one pozostać w ziemi. Wtedy zalewamy taki zbiornik, a fachowo mówiąc zamulamy go. Odbywa się to w następujący sposób: pracownik firmy wchodzi do środka, oczyszcza ściany płaszcza, paruje je, a na końcu wypełnia wnętrze piachem i wodą. Wtedy zbiornik jest odpowiednio przygotowany do tego, aby mógł ulec naturalnemu rozkładowi. Po takim przygotowaniu mamy pewność, że w środku nie ma resztek paliwa, które mogłyby zagrozić środowisku i ludziom podczas procesu korodowania.
>>> Już wkrótce "Stacje paliw – sprzedaż detaliczna – Raport 2014"
Bioremediacja gleby
Jeżeli okazuje się, że ziemia wokół zbiornika jest zanieczyszczona, to są dwa sposoby na uporanie się z tym problemem. Po pierwsze można ją zabrać (sposób oczyszczenia poza miejscem, łac. ex situ). Po drugie można to zrobić na miejscu za pomocą grzybów i bakterii. Nasza firma ma wyspecjalizowaną metodę hodowania tych organizmów, które odżywiają się ropopochodnymi. Aby zastosować tę metodę, nawierca się w gruncie specjalne otwory pizometryczne, do środka wlewa się inokulum (porcja specjalnie wyhodowanych dla danego zanieczyszczenia grzybów i bakterii). Wtedy one mogą zacząć się rozwijać pod ziemią, odżywiając się substancjami ropopochodnymi. Gdy skończy się pożywienie dla tych organizmów, czyli ziemia zostanie oczyszczona ze skażenia, wtedy organizmy te obumierają i rozkładają pozostając naturalnym nawozem w ziemi. Na tym polu odnotowaliśmy duże sukcesy i mam pewność, że ta metoda jest wyjątkowo skuteczna. Decyzję w zakresie metody oczyszczania podejmują osoby odpowiedzialne za dalsze zagospodarowanie skażonego terenu, geolodzy, ochrona środowiska i firmy wykonujące naprawę ziemi w obrębie takich obiektów. Wszystko jest zależne od tego, kiedy nowa budowla ma powstać w skażonym węglowodorami miejscu, bo bardzo istotnym kryterium jest czas. Jeśli w tym samym roku ma powstać budynek, to wtedy niemożliwa jest bioremediacja i należy glebę wymienić (ex situ). Natomiast metodę bioremediacji na miejscu (in situ) można zastosować, jeśli organizmy będą mogły spokojnie istnieć w glebie przez ok. dwa lata.
Wymiana i utylizacja zbiornika
Decyzje odnośnie wymiany zbiorników paliwowych najczęściej są uzależnione od zasobności portfela właściciela stacji. Jeśli w budżecie nie ma zbyt wielu pieniędzy, to wtedy właściciel często podejmuje decyzję, że niezbędne prace wykona sam. We własnym zakresie odkopuje zbiornik i przygotowuje go wstępnie do wywiezienia. Wtedy taka operacja trwa dosyć długo. W momencie, kiedy inwestor posiada więcej pieniędzy i zleca prace wyspecjalizowanej firmie, wtedy po prostu kupuje sobie czas, bo proces wydołowania trwa bardzo krótko. Jednak na tym nie koniec. Trzeba się zorientować, czy teren pod nowy zbiornik jest odpowiednio przygotowany. Czy fundament, tzw. stopa, niezbędna do ułożenia zbiornika, nie jest uszkodzona i nie wymaga naprawy lub wstawienia nowej. Jeśli tak, to wymianę zbiornika da się przeprowadzić nawet w jeden dzień. Mowa tu o samej wymianie, bo firmie można przecież zlecić podłączenie rur, spustów i innych niezbędnych elementów. Dla przykładu: zespół zbiorników wraz z orurowaniem można podłączyć w ok. tydzień. Na skrócenie tego czasu wpłynął także rozwój technologii. Kiedyś, jeśli ktoś sprzedawał np. trzy paliwa, to trzeba było zamontować trzy zbiorniki. Obecnie możliwe jest zainstalowanie tylko jednego zbiornika dla trzech rodzajów paliwa.
Ten sam zbiornik, nowe paliwo
Niektórzy zastanawiają się, czy wprowadzenie do sprzedaży biopaliw będzie wymuszało wymianę lub modernizację zbiorników. Powinni być spokojni, bo takiej potrzeby nie ma. Można je wlewać do posiadanych „dwupłaszczy” pamiętając o jednym istotnym kryterium. Do tych, w których było trzymane paliwo z pierwszej grupy wybuchowej, mogą być wlewane biopaliwa tylko z pierwszej grupy wybuchowej. Także olej napędowy, który jest umiejscowiony w drugiej grupie wybuchowej, może być wymieniony w danym zbiorniku na biodiesla. Należy jednak pamiętać o tym, że nie można wlewać paliwa z pierwszej grupy wybuchowej do zbiornika z wyposażeniem przystosowanym dla drugiej grupy wybuchowej. Jeśli istnieje konieczność takiego działania, to trzeba pamiętać o niezbędnej wymianie osprzętu. Same zbiorniki są obecnie wykonywane ze stali bardzo dobrej jakości i nie ma obaw, że nie będą przystosowane do danego paliwa. Natomiast takie elementy, jak zawory oddechowe, bezpieczniki przeciwogniowe lub antydetonacyjne, są w nich montowane właśnie zależnie od grupy wybuchowej trzymanego w nich paliwa.
Autorem tekstu jest Andrzej Koźbiał, prezes Petroster.
>>> Przeczytaj artykuł w majowym wydaniu "Stacja Benzynowa & Convenience Store" – kliknij
