Co szczególnie istotne, marża w styczniu wzrosła pomimo tego, że nie zwiększył się w tym czasie (ani w porównaniu do grudnia, ani w ujęciu rok do roku) spread pomiędzy ceną ropy Brent, referencyjnej dla rynku europejskiego i ceną eksportowej odmiany rosyjskiej ropy Ural, która jest głównym surowcem wsadowym gdańskiej rafinerii. Ta różnica w styczniu br. wyniosła 1,77 USD na baryłce, w porównaniu do 2 USD w grudniu 2014 r. oraz 1,80 USD w styczniu 2014 r. Pomimo tego marża rafineryjna zwiększyła się o ponad 28% w porównaniu do grudnia (6,83 USD) i aż o 67% wobec stycznia ub.r. (5,25 USD). To także o prawie 6% więcej niż w listopadzie, najlepszym pod tym względem miesiącu 2014 r. (8,29 USD)
Oczywiście skokową poprawę marż rafineryjnych w ostatnich miesiącach firmy naftowe zawdzięczają przede wszystkim gwałtownemu spadkowi cen ropy naftowej na światowych rynkach, za którym nie nadążały spadki notowań gotowych produktów na europejskich giełdach. Wydaje się jednak, że po ostatnich wzrostach ceny surowca w najbliższym czasie takiej marży Lotos już nie uzyska.
Prezes Zarządu Grupy Lotos, Paweł Olechnowicz, jest zdania, że relatywnie wysokie marże mają szansę utrzymać się jeszcze przez jakiś czas, ale raczej trudno liczyć na to, że będzie to perspektywa dłuższa niż kilka miesięcy.
