Szara strefa jak UFO

Udostępnij artykuł

 

 


Fot. Shutterstock

Zjawisko szarej strefy już teraz można porównać do UFO – wiele osób wierzy w to zjawisko, równocześnie nie będąc w stanie przedstawić sprawców. A przecież obecne narzędzia do ścigania przestępstw gospodarczych są aż nadto wystarczające. Każdy właściciel stacji paliw zna skalę odpowiedzialności i nie będzie narażał swojej firmy oraz rodziny na utratę dorobku życia.

Sprawa na tym się nie kończy. Właścicieli stacji z łatwością oskarża się o manipulowanie przy dystrybutorach. A przecież każdy z nas dobrze wie, że Urzędy Miar kalibrują liczniki dystrybutorów i zakładają plomby. Autor artykuły we wspomnianym czasopiśmie nie przechodził kontroli Urzędu Skarbowego lub Urzędu Celnego dotyczących obrotu paliwami, zatem jego wnioski są raczej efektem rozwiniętej wyobraźni, trudno wierzyć, że wynikają z osobistych doświadczeń.

Branża dobrze sobie zdaje sprawę, że z uwagi na zagrożenie konsekwencjami, nie znajdzie się właściciel stacji paliw dokonujący obrotu paliwami z firmą nie posiadającą koncesji. Szara strefa handlująca paliwami rozwija się poza faktyczną strefą rynku detalicznego, będącego swoistą granicą. Trafia ona bezpośrednio do gospodarstw rolnych i firm transportowych, pomijając ostatnie ogniwo obrotu – stację paliw. Dziś trudno spotkać tankujący traktor pod dystrybutorem. W tym przypadku dostawa trafia bezpośrednio pod strzechę, do zagrody lub do zajezdni transportowej. Szkoda, że tego kanału nie zauważono w artykule w „Paliwach Płynnych”.

Część osób wyobraża sobie, że można walczyć z szarą strefą snując różnego rodzaju insynuacje. Wystarczy przecież dopuścić możliwość zakupu paliwa tylko na stacjach paliw. Unikniemy wtedy zirytowanych rolników przed kamerami telewizji protestujących przeciwko nakazowi zapłaty podatku VAT za lewe faktury odrzucone przez US. Olej napędowy rozlewany poza oficjalnymi kanałami dystrybucji (stacjami paliw) trafia na rynek bezpośrednio z cystern, a ich zawartość pochodzi z zagranicy. Czy nikogo nie zastanawia skala tego procederu, skoro mamy dość służb zdolnych do przeprowadzani kontroli? Wystarczy, aby każda beczka była odnotowana i monitorowana.                                                   

Wzrost obciążeń finansowych i urzędowych, związanych z dopuszczeniem do obrotu paliwami, lobbowany przez POPiHN jest tylko na rękę koncernom zrzeszonym w tej organizacji. Stanowi rzeczywiste ograniczenie uczciwej konkurencji i zapewne nie będzie miał wpływu na realne ograniczenie szarej strefy. Wątpliwy wydaje się przy tym pomysł obarczenia właścicieli stacji paliw obowiązkiem wpisywania się na listę.
W świetle powyższych argumentów, kategorycznie nieuczciwe jest sugerowanie i obarczanie sektora niezależnych stacji odpowiedzialnością za nielegalny obrót paliwami.

Autorom proponujemy skierować swoją uwagę na branże: transportową i rolną (gospodarstwa rolne są łakome). Ich atrakcyjność pod względem zakupu paliwa wynika z braku podatku dochodowego w rozliczeniach, a to kusi. Tyle krytyki i podejrzeń w stosunku do niezależnych stacji przy macoszemu traktowaniu pozostałych sektorów.

Życzylibyśmy sobie więcej zrozumienia i godniejszego traktowania

Marek Pietrzak, Stowarzyszenie Niezależnych Operatorów Stacji Paliw

STACJA BENZYNOWA & CONVENIENCE STORE 
– ZAWSZE BEZPŁATNY DOSTĘP DO PEŁNEGO WYDANIA 
– link do aktualnego numeru