Ministerstwo Zdrowia już od pół roku przymierza się do ograniczenia sprzedaży leków poza aptekami. – Celem jest zmniejszenie ryzyka nadmiernego spożywania medykamentów bez konsultacji z lekarzem – tłumaczy resort zdrowia, cytowany przez PAP.
Według PAP, ministersto argumentuje też, że leki dostępne w sklepach i na stacjach benzynowych są często źle przechowywane i dostępne w zbyt dużych opakowaniach. Wprowadzenia ograniczeń domagają się właściciele aptek.
POPiHN sprzeciwia się podobnym pomysłom:
"W Polsce działa około 6700 stacji paliw, z czego ponad 3 tys. pod logami firm członkowskich POPiHN, stanowiących ważny element sieci dystrybucji bezpiecznych medykamentów pierwszej potrzeby. Mimo to organizacja nie została zaproszona do udziału w pracach nad nowymi rozwiązaniami" – zwraca uwagę w liście Leszek Wieciech, prezes organizacji.
"Na stacjach oferowane są leki, stosowane w doraźnym leczeniu takich dolegliwości, jak ból głowy czy zęba. Z możliwości zakupu na stacjach korzysta wielu kierowców i pasażerów, a także okolicznych mieszkańców, zwłaszcza w małych miejscowościach i na terenach wiejskich. Sprzedaż leków bez recepty w takich lokalizacjach stanowi realizację prawa pacjentów do możliwie szybkiego i bezproblemowego dostępu do leków. Ma to szczególne znaczenie w godzinach nocnych oraz w dni wolne od pracy. Utrudnienia w dostępie do podstawowych leków dla osób będących w drodze i szukających szybkiego i bezpiecznego rozwiązania na swoje dolegliwości mogą mieć też negatywny wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego" – napisano w liście.
"Sprzedaż leków bez recepty stanowi nikły procent obrotu aptecznego i nie wpływa na sytuację ekonomiczną aptek. Z drugiej strony wprowadzenie zakazu czy też ograniczeń w tym zakresie może mieć istotny wpływ na funkcjonowanie podmiotów, prowadzących stacje paliw. Marże w obrocie paliwami pozostają na niskim poziomie. Sprzedaż towarów pozapaliwowych – w tym leków – pozwala na utrzymywanie cen paliw na relatywnie niskim poziomie, a czasami wręcz na utrzymanie małych, lokalnych stacji paliw. Wprowadzenie ograniczeń w tym zakresie niewątpliwie będzie skutkowało wzrostem kosztów prowadzenia stacji paliw – ze wszelkimi tego konsekwencjami" – napisano też w liście.
"Nadmienić należy, że personel stacji paliw jest odpowiednio przeszkolony w zakresie przechowywania i ekspozycji leków bez recepty. Wielu operatorów stacji paliw włączyło się do akcji Czytaj ulotki leków” – czytamy w liście.
"Jak wynika z doniesień prasowych rozwiązania, nad którymi trwają prace, są na tyle restrykcyjne, że mogłyby doprowadzić do wyeliminowania sprzedaży leków ze stacji paliw – nap. Ze względu na znaczenie tego asortymentu dla naszych sieci POPiHN apeluje o podjęcie dialogu i włączenie organizacji do konsultacji przedmiotowego projektu" – pisze na koniec prezes Leszek Wieciech.
Jak podaje zarząd organizacji, POPiHN reprezentuje przedsiębiorstwa zapewniające 100 proc. produkcji rafineryjnej, 81 proc. obrotu hurtowego paliwami ciekłymi, 60 proc. obrotu detalicznego paliwami, 100 proc. transportu rurociągowego produktów naftowych, 95 proc. zdolności magazynowych produktów naftowych w Polsce, a także zdecydowaną większość rynku olejów smarowych.
