Niezależność nas nie kusi

Udostępnij artykuł

– Nie kusi Państwa, by zrezygnować z formy franczyzy i założyć własną markę? Prowadzić niezależną, rodzinną sieć stacji paliw? A może łatwiej być franczyzobiorcą?

– Własna niezależna stacja w ogóle nas nie kusi. Samemu jest trudniej dbać o bezpieczeństwo, właściwe przestrzeganie przepisów, ale przede wszystkim chodzi o dostawy paliwa. Małe niezależne stacje często mają złą opinię u klientów, bo nie wiadomo, gdzie zaopatrują się w paliwo. Wprawdzie na własnej stacji można ustalić wyższe marże, ale ryzyko jest niewspółmiernie większe. Dlatego nie zamierzamy rezygnować z franczyzy. Dla nas bezpieczeństwo dostaw jest najważniejsze, a współpracując z taką marką, jak BP, bezpieczeństwo mamy zapewnione. Jesteśmy całkowicie pewni, że paliwa są najwyższej jakości oraz że opłacone są akcyza i VAT. Zresztą my, jako franczyzobiorcy, nie mamy żadnego wglądu do dostaw. Wszystko jest zarządzane z centrali BP – tam odpowiednie komórki wiedzą, ile paliwa jest w zbiorniku, co się z nim dzieje, a także kiedy ma być kolejna dostawa. BP kontroluje każdą dostawę do tego stopnia, iż w jej trakcie przyjeżdża przedstawiciel BP ds. bezpieczeństwa i koordynuje roztankowanie paliwa.

– Czy był moment przełomowy w rozwoju Państwa firmy?

– Myślę, że przełomowym momentem w rozwoju naszej firmy było otwarcie drugiej stacji.. Byliśmy podbudowani sukcesem pierwszej i nie patrzyliśmy już z takim niepokojem i niepewnością w przyszłość. Mieliśmy też pewne doświadczenie, dlatego drugą stację zdecydowaliśmy się stworzyć pod szyldem tej samej marki, pod którą działała nasza pierwsza stacja.