Sprzedaż alkoholu na stacjach paliw. Zakaz zniknął, problem pozostał

Udostępnij artykuł

Zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw zniknął z projektu zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości. Zastąpić ma go jednak obowiązek sprzedaży bez ekspozycji, dotyczący wyłącznie stacji. Nowe rozwiązanie nie usuwa wątpliwości dotyczących równości, proporcjonalności i wpływu przepisów na konkurencję na rynku detalicznym.

robert petruczuk pgp alkohol stacje paliw

Podkomisja nadzwyczajna zakończyła prace nad projektem zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Dla branży paliwowej najważniejsza informacja jest pozornie pozytywna: z projektu zniknął całkowity zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw.

Rozwiązanie to od początku było trudne do obrony. Miało charakter selektywny, nieproporcjonalny i oderwany od rzeczywistej struktury rynku sprzedaży alkoholu w Polsce.

Problem polega jednak na tym, że w miejsce jednego kontrowersyjnego przepisu pojawił się kolejny.

Zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw wycofany

Zgodnie ze sprawozdaniem podkomisji sprzedaż napojów alkoholowych na stacjach paliw ma być prowadzona „w sposób uniemożliwiający ekspozycję napojów alkoholowych w miejscu sprzedaży”. Szczegółowe warunki techniczne ma określić minister właściwy do spraw gospodarki w rozporządzeniu.

Nowy obowiązek ma dotyczyć wyłącznie stacji paliw.

W praktyce oznacza to, że ten sam produkt będzie mógł pozostawać widoczny w sklepie convenience, dyskoncie, supermarkecie, sklepie osiedlowym czy tradycyjnej placówce handlowej, ale będzie musiał zostać ukryty na stacji paliw.

Trudno uznać to za element spójnej polityki publicznej. Jest to raczej próba zastąpienia zakazu rozwiązaniem łagodniejszym w formie, ale nadal selektywnym w treści.

Potrzeba uchwalenia „czegoś” nie może zastępować dobrego prawa

W tej sprawie coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że po stronie części projektodawców istnieje silna potrzeba wprowadzenia kolejnych ograniczeń dotyczących sprzedaży alkoholu. Stacje paliw z niejasnych powodów stały się natomiast wygodnym adresatem nowych obowiązków – niezależnie od tego, czy proponowane rozwiązanie jest równe, logiczne, proporcjonalne i możliwe do uzasadnienia na tle całego rynku.

Przeciwdziałanie nadużywaniu alkoholu jest ważnym celem publicznym. Państwo ma prawo prowadzić odpowiedzialną politykę zdrowotną, zwłaszcza że społeczne i finansowe koszty nadużywania alkoholu ponoszą wszyscy podatnicy.

ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY – STACJE PALIW – SPRZEDAŻ DETALICZNA. RAPORT 2026
reklama raport

Problem zaczyna się wtedy, gdy słuszny cel staje się uzasadnieniem dla regulacji wybiórczych, niespójnych i wymierzonych w jeden kanał dystrybucji.

Dlaczego nowe przepisy mają objąć tylko stacje paliw?

Dlaczego po wycofaniu przepisu, którego nie można było racjonalnie obronić, powstaje kolejny – również selektywny, a pod pewnymi względami jeszcze bardziej kontrowersyjny?

Dlaczego mimo przedstawiania argumentów rynkowych, prawnych i praktycznych ustawodawca z taką determinacją poszukuje kolejnych konstrukcji mających obciążyć właśnie stacje paliw?

Pytania te są tym bardziej zasadne, że stacje nie stanowią dominującego kanału sprzedaży alkoholu. W toku prac nad projektem wskazywano, że stacje posiadające zezwolenia to niewielka część wszystkich punktów sprzedaży alkoholu, a ich udział w wartości sprzedaży jest marginalny w porównaniu z dyskontami, supermarketami, sklepami osiedlowymi i placówkami convenience.

Zastrzeżenia do projektu pojawiły się również w ramach procedury TRIS. Szczegółowe opinie przedstawiły Komisja Europejska oraz państwa członkowskie, a do procedury wpłynęły także stanowiska zainteresowanych podmiotów.

Jeżeli celem regulacji jest realne ograniczenie ekspozycji albo dostępności alkoholu, trudno uzasadnić wybór kanału sprzedaży, który ma niewielkie znaczenie wolumenowe, a jednocześnie pełni ważną funkcję w lokalnej infrastrukturze handlowej i usługowej.

Stacja paliw to nie tylko miejsce tankowania

W dyskusji o sprzedaży alkoholu na stacjach paliw zbyt łatwo pomija się fakt, że współczesna stacja nie jest już wyłącznie miejscem, w którym sprzedaje się paliwo.

To punkt handlowo-usługowy, często działający całodobowo, zapewniający dostęp do paliw, podstawowych produktów, żywności gotowej, napojów, usług sanitarnych oraz infrastruktury potrzebnej kierowcom.

W wielu mniejszych miejscowościach i na obszarach wiejskich stacja paliw bywa jedyną placówką handlową w najbliższej okolicy. W sytuacjach kryzysowych stacje stają się natomiast częścią infrastruktury istotnej dla bezpieczeństwa logistycznego państwa i lokalnych społeczności.

Stacje pełnią również ważną funkcję fiskalną. Uczestniczą w poborze podatków i danin publicznych związanych z obrotem paliwami, stanowiąc istotny element systemu rozliczeń państwa.

Dlatego każda regulacja osłabiająca model ekonomiczny stacji paliw powinna być oceniana nie tylko przez pryzmat jednego produktu, ale również pod kątem stabilności całego segmentu.

czytaj bezpłatne wydanie baner
SB CS Okladka

Sprzedaż pozapaliwowa ma znaczenie dla rentowności stacji

Rynek paliw funkcjonuje obecnie w warunkach podwyższonej zmienności geopolitycznej. Napięcia na kluczowych szlakach transportu ropy i paliw, zagrożenia związane z bezpieczeństwem dostaw oraz wahania cen surowców zwiększają niepewność kosztową całego łańcucha dostaw.

Stacja paliw musi mierzyć się z kosztami zakupu paliwa, presją cenową, oczekiwaniami klientów, polityczną wrażliwością cen widocznych na pylonach, a często również z marżami paliwowymi znajdującymi się blisko progu rentowności. Dla wielu przedsiębiorców część sklepowa, gastronomia i pozostałe usługi pozapaliwowe są niezbędnymi elementami modelu biznesowego.

Ograniczanie kolejnych źródeł przychodów stacji nie jest więc neutralnym gestem legislacyjnym. Szczególnie jeżeli skutkiem nowych przepisów może być przekierowanie części klientów do innych placówek handlowych, które nie zostaną objęte analogicznymi obowiązkami.

Kto skorzysta na ograniczeniu sprzedaży alkoholu na stacjach?

Największą słabością projektowanego obowiązku sprzedaży alkoholu bez ekspozycji jest jego selektywność. Nie chodzi wyłącznie o formalną nierówność wobec prawa, ale również o praktyczne konsekwencje rynkowe.

Jeżeli nowe obowiązki techniczne, organizacyjne i sankcyjne zostaną nałożone wyłącznie na stacje paliw, inne formaty handlu detalicznego uzyskają korzystniejszą pozycję. Będą mogły sprzedawać ten sam produkt bez dodatkowych ograniczeń ekspozycyjnych, kosztów dostosowania oraz ryzyka sankcji przewidzianych specjalnie dla stacji.

Nie trzeba wskazywać konkretnych marek ani sieci, aby zauważyć, że na takim rozwiązaniu mogą skorzystać inne formaty handlu – w szczególności duże sieci sklepów convenience, dyskonty, supermarkety i sklepy osiedlowe.

Regulacja przedstawiana jako prozdrowotna może w praktyce prowadzić do przesunięcia przewag konkurencyjnych pomiędzy kanałami sprzedaży. Dlatego przy każdej zmianie tego rodzaju należy pytać nie tylko o to, kogo obejmie nowy obowiązek, ale również kto pozostanie poza nim i jak wpłynie to na warunki konkurencji na lokalnym rynku.

Na tym polega problem selektywnego prawa. Nawet jeżeli jego deklarowany cel ma charakter społeczny, skutki gospodarcze mogą być bardzo konkretne.

Jeden produkt, ale różne zasady sprzedaży

Jeżeli problemem jest sama ekspozycja alkoholu, nie występuje on wyłącznie na stacjach paliw. Alkohol pozostaje widoczny dla klientów również w sklepach convenience, sklepach osiedlowych, dyskontach, supermarketach, małych sklepach tradycyjnych i punktach sprzedaży poza dużymi miastami.

W wielu takich placówkach sprzedaż odbywa się dokładnie w tym samym modelu, który w debacie przedstawiano jako uzasadnienie szczególnego obowiązku wobec stacji. Klient podchodzi do kasy, a za sprzedawcą lub w jej bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się półki z alkoholem, wyrobami tytoniowymi albo innymi towarami droższymi i bardziej narażonymi na kradzieże.

Klient widzi te produkty dokładnie tam, gdzie patrzy podczas płatności. Dotyczy to osób dorosłych, młodzieży, a także dzieci, które przyszły po napój, słodycze, chipsy lub inne drobne zakupy.

Jeżeli widok alkoholu za plecami kasjera ma być uznany za problem społeczny, trudno wyjaśnić, dlaczego ustawodawca dostrzega go tylko wtedy, gdy kasa znajduje się na stacji paliw. Ten sam mechanizm ekspozycji występuje w wielu innych formatach handlowych. Różnica polega często jedynie na szyldzie nad wejściem.

Nie jest to wystarczająca podstawa do różnicowania obowiązków przedsiębiorców.

Czy nowe przepisy rzeczywiście mają chronić dzieci?

Szczególnie słaby jest argument, że obowiązek sprzedaży bez ekspozycji na stacjach paliw ma chronić najmłodszych przed kontaktem wzrokowym z alkoholem.

Stacja paliw nie jest podstawowym miejscem codziennych zakupów rodzinnych. Klient trafia tam najczęściej przy okazji tankowania samochodu. Tymczasem sklepy convenience, sklepy osiedlowe, dyskonty i supermarkety są miejscami codziennych zakupów – pieczywa, napojów, słodyczy, chipsów, przekąsek i podstawowych produktów do domu.

To właśnie takie punkty dzieci i młodzież odwiedzają częściej, niekiedy także samodzielnie.

Jeżeli celem nowych przepisów ma być ograniczenie kontaktu najmłodszych z ekspozycją alkoholu, racjonalna analiza powinna obejmować cały rynek detaliczny, a nie kończyć się na stacjach paliw.

W przeciwnym razie nie mamy do czynienia z systemową polityką ochrony dzieci, lecz z wybiórczym obciążeniem jednego segmentu rynku.

Nawet milion złotych kary za naruszenie nowych przepisów

Projektowany obowiązek sprzedaży alkoholu bez ekspozycji nie jest jedynie sugestią dotyczącą organizacji sklepu.

Sprawozdanie przewiduje, że naruszenie wymagań związanych ze sprzedażą alkoholu na stacjach paliw może zostać zagrożone grzywną od 30 tys. do 1 mln zł albo karą ograniczenia wolności.

To bardzo wysoki poziom sankcji, szczególnie jeżeli zestawimy go z faktem, że szczegółowe warunki techniczne mają zostać określone dopiero w rozporządzeniu.

Na poziomie ustawy przedsiębiorca nie wie jeszcze, czy wymagane będą neutralne szafy, zasłonięte regały, katalogi produktów, wydzielone strefy, nowe oznaczenia, przebudowa sklepu czy inne rozwiązania. Wie natomiast, że w razie naruszenia przyszłych wymagań może grozić mu kara liczona w dziesiątkach lub setkach tysięcy złotych, a teoretycznie nawet w milionie złotych.

W taki sposób nie powinno się budować przewidywalności prawa.

Co dalej z zezwoleniami na sprzedaż alkoholu?

Osobnym problemem jest przepis przejściowy dotyczący zezwoleń na sprzedaż alkoholu.

Sprawozdanie przewiduje, że zezwolenia wydane przed wejściem ustawy w życie – także dla punktów sprzedaży zlokalizowanych na terenie stacji paliw – zachowają ważność na okres, na jaki zostały wydane, jednak nie dłużej niż przez pięć lat od dnia wejścia ustawy w życie.

Po rezygnacji z całkowitego zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach paliw takie rozwiązanie budzi poważne wątpliwości. Skoro stacje nie mają być objęte zakazem sprzedaży, dlaczego dotyczące ich zezwolenia nadal występują w przepisie przejściowym ograniczającym okres ich ważności?

Być może jest to pozostałość po wcześniejszej wersji projektu albo niedopatrzenie legislacyjne. Nawet w takim przypadku wymaga jednak szybkiego wyjaśnienia.

Nie może dojść do sytuacji, w której z jednej strony ustawodawca rezygnuje z zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach paliw, a z drugiej pozostawia w ustawie mechanizm mogący zostać odczytany jako pośrednie wygaszanie zezwoleń dla tego segmentu rynku.

Dla przedsiębiorcy zezwolenie na sprzedaż alkoholu nie jest abstrakcyjnym dokumentem. Stanowi element planowania działalności, modelu przychodowego, inwestycji, wyposażenia sklepu, umów oraz decyzji dotyczących zatrudnienia. Niepewność co do jego trwałości oznacza realne ryzyko gospodarcze.

Mandat polityczny nie zastępuje analizy rynku

Sam fakt posiadania mandatu parlamentarnego nie oznacza automatycznie monopolu na wiedzę o każdym rynku, który ma zostać uregulowany.

Od ustawodawcy należy wymagać więcej niż dobrych intencji. Potrzebne są także otwartość na dane, doświadczenie praktyków oraz argumenty przedsiębiorców, którzy każdego dnia funkcjonują w realiach rynku. Nie wystarczy dopuścić przedstawicieli branży do głosu podczas posiedzeń. Trzeba również rzeczywiście wsłuchać się w przedstawiane stanowiska.

Przez wiele miesięcy wskazywano na selektywność projektu, marginalny udział stacji w sprzedaży alkoholu, konkurencję ze sklepami convenience, znaczenie działalności pozapaliwowej dla rentowności oraz rolę stacji w lokalnych społecznościach.

Jeżeli odpowiedzią ustawodawcy jest kolejny pomysł obciążający wyłącznie stacje paliw, trudno nie zapytać, czy proces legislacyjny rzeczywiście służy poszukiwaniu najlepszego rozwiązania.

Dobre prawo wymaga czegoś więcej niż politycznej determinacji. Wymaga również pokory wobec faktów.

Zakaz zniknął, ale problem selektywnej regulacji pozostał

Rezygnacja z całkowitego zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach paliw była krokiem w dobrym kierunku. Zastąpienie go obowiązkiem sprzedaży bez ekspozycji, dotyczącym wyłącznie stacji, nie usuwa jednak zasadniczego problemu.

Nadal mamy do czynienia z regulacją selektywną. Ten sam produkt ma być traktowany inaczej w zależności od szyldu nad wejściem. Nowy obowiązek ma obciążać jeden segment rynku, podczas gdy dominujące kanały sprzedaży alkoholu pozostaną poza podobnym reżimem.

Nadal brakuje odpowiedzi na podstawowe pytanie: dlaczego właśnie stacje paliw?

Branża paliwowa nie domaga się specjalnych przywilejów. Oczekuje tego, czego powinien oczekiwać każdy przedsiębiorca w państwie prawa – równych i spójnych zasad, opartych na danych oraz możliwych do racjonalnego uzasadnienia.

Ochrona zdrowia publicznego jest zbyt ważnym celem, aby realizować ją za pomocą przepisów tworzonych dla jednego segmentu rynku. Jeżeli państwo chce ograniczać ekspozycję alkoholu, powinno rozmawiać o ekspozycji alkoholu jako takiej. Jeżeli chce ograniczać jego dostępność, powinno ocenić wszystkie kanały sprzedaży. Jeżeli chce chronić dzieci i młodzież, analizę należy rozpocząć od miejsc, które najmłodsi odwiedzają najczęściej.

Stacje paliw nie mogą być regulacyjnym substytutem całego rynku.

Nie da się budować dobrej polityki publicznej na potrzebie udowodnienia, że „coś zrobiono”. Prawo nie powinno być dowodem aktywności ustawodawcy, lecz narzędziem rozwiązywania realnych problemów.

Projekt nadal wymaga korekty – nie po to, aby osłabić cele zdrowotne, ale po to, aby nie realizować ich kosztem logiki, równości i elementarnej sprawiedliwości wobec jednego segmentu rynku.

źródło: Polska Grupa Paliwowa

NEWSLETTER PETROLNET ZAPISZ SIE

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.