Prowizje od kart są szczególnie dotkliwe dla branży paliwowej z uwagi na fakt, że stacje operują często na kilkugroszowej marży. Dla przykładu, jeśli w 2011 roku w cenie detalicznej oleju napędowego koszt produkcji, VAT, akcyza i opłata paliwowa kształtowały się na poziomie 97 proc., a marża stacji wyniosła jedynie około 3 proc., należy uznać, że każda dodatkowa opłata dla przedsiębiorcy stanowi istoty uszczerbek w ostatecznym wyniku operacyjnym firmy.
Każdy przedsiębiorca w Polsce, w wyniku akceptacji transakcji dokonanej kartą płatniczą, odprowadza na rzecz banku prowizję (tzw. opłata interchange). O ile jednak praktyka jest charakterystyczna dla rynku płatności kartowych, o tyle w Polsce – w sposób nieuzasadniony – wspomniana opłata jest ponad dwukrotnie wyższa niż średnia w Unii Europejskiej.
W praktyce stanowi ok. 1,6 proc. od każdej zaakceptowanej transakcji, co w przypadku dużych koncernów paliwowych może oznaczać utratę co najmniej kilkudziesięciu milionów złotych rocznie. W przypadku małych placówek całkowita prowizja związana z akceptacją kart może sięgać nawet 3 proc. wartości każdej transakcji kartowej. Tymczasem szacowana wielkość wszystkich opłat ponoszonych przez akceptantów na rzecz organizacji płatniczych, agentów rozliczeniowych oraz banków komercyjnych może sięgnąć w 2012 roku ok. 2 mld zł.
Większość kart, z których korzystają klienci w Polsce, funkcjonuje w czterostronnym systemie obrotu bezgotówkowego, którego uczestnikami są banki wydające karty oraz agenci rozliczeniowi, którzy m.in. dostarczają terminale płatnicze i obsługują transakcje. Trzecim filarem są akceptanci, czyli wszystkie podmioty, które przyjmują płatności kartami, a czwartym – klienci regulujący transakcje kartami wydanymi przez banki. W tym modelu funkcja wydawnicza i rozliczeniowa jest wykonywana przez odrębne podmioty, czego skutkiem jest pojawienie się problematycznej dla przedsiębiorców opłaty tzw. interchange, czyli prowizji od transakcji terminalowych. Wszystkie powyższe podmioty działają w obrębie jednego z systemów płatniczych – w Polsce to Visa i MasterCard – który m.in. udostępnia i opracowuje oraz wdraża nowe technologie w zakresie realizacji transakcji.
Zawyżone koszty akceptacji kart konsekwentnie blokują rozwój sieci akceptacji nowoczesnych form regulacji zobowiązań. Kiedyś ich poziom tłumaczony był przez banki i organizacje płatnicze koniecznością finansowania rozwoju infrastruktury. Dziś jednak, nie tylko w ocenie akceptantów, brak jest jakiegokolwiek uzasadnienia dla nakładania na przedsiębiorców aż tak wysokich opłat. W praktyce bowiem płatności kartowe są atrakcyjne, zarówno dla banków, jak i klientów, którzy mogą korzystać z wygodnego i bezpiecznego instrumentu płatniczego. Tymczasem płacą za nie przede wszystkim akceptanci. Należy w tym kontekście zauważyć, że sieć akceptacji kart jest niewystarczająca w stosunku do zapotrzebowania rynku. Jak wyliczył NBP, W latach 2003-2010 liczba transakcji wzrosła o 550 proc., natomiast liczba akceptantów kart zaledwie o 175 proc. Potwierdza to tezę, że w obecnych realiach przedsiębiorcom bardzo często nie opłaca się instalować terminali do przyjmowania płatności bezgotówkowych z uwagi na wysokie koszty związane z ich akceptacją.
Na tysiąc Polaków przypada niecałe 6,6 terminali POS (w których można dokonywać transakcji kartami płatniczymi), podczas gdy średnia w UE wynosi aż 17,6. To najlepiej obrazuje skutek nadmiernego obciążania kosztami akceptacji przedstawicieli biznesu, a jednocześnie pokazuje, jaki jest potencjał rozwoju rynku.
Niższe interchange to wyższa rentowność
Fundacja Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego, jako pierwsza w Polsce organizacja reprezentująca przedsiębiorców, tak aktywnie zaangażowała się w działania na rzecz obniżki kosztownych dla biznesu opłat oraz stworzenia większych szans dla budowy zrównoważonego rynku obrotu bezgotówkowego. Udział opłaty interchange w transakcjach terminalowych wzrasta od kilku lat
i stanowi obecnie niemal 85 proc. całości kosztów, jakie ponoszą przedsiębiorcy w związku
z przyjmowaniem płatności kartą (tzw. MSC, w skład którego – oprócz interchange – wchodzą opłaty systemowe na rzecz organizacji płatniczych oraz marża agenta rozliczeniowego). Ponadto przedsiębiorcy ponoszą koszt dzierżawy terminala oraz połączeń z centrum autoryzującym. Wskazana struktura powoduje, że przedsiębiorca nie uzyskuje przy płatności kartą równowartości ceny towaru czy usługi ani też kwoty, jaką mógłby uzyskać przyjmując gotówkę.
W niektórych placówkach usługowo-handlowych przedsiębiorcy bronią się przed wysokimi opłatami od kart poprzez ustalanie limitów, od których taka płatność zostanie przez sprzedawcę zaakceptowana. Wynika to z faktu, że w przypadku niższych kwot zakupów opłaty za obsługę transakcji bezgotówkowej często przewyższają zyski przedsiębiorcy ze sprzedaży – zwłaszcza w przypadku towarów wysokoakcyzowych. Determinację koncernów paliwowych w dążeniu do zmian na rynku pokazuje m.in. ostatnia akcja jednej z sieci, która w okresie wakacyjnym podjęła decyzję o udzielaniu klientom rabatu, w wysokości 10 groszy na litrze paliwa, w przypadku płatności gotówką. To mniej więcej wartość prowizji, jaką akceptant byłby zmuszony oddać do banku, jeśli klient zapłaciłby kartą. Inicjatywa jest bezsprzecznie odpowiedzią na potrzebę walki z dysproporcją w kosztach akceptacji transakcji gotówkowych i bezgotówkowych. O ile bowiem przy zakupie paliwa na kwotę 100 zł (17,7 litra ON po 5,65 zł/litr) koszt przyjęcia gotówki wynosi 3,7 gr, to w przypadku transakcji kartowej mówimy już o 161 gr. Pamiętać przy tym należy, że zarządzanie gotówką również generuje dla przedsiębiorcy dodatkowe zobowiązania finansowe, związane np. z jej zabezpieczeniem, konwojowaniem, czy czasem potrzebnym na jej przeliczenie.
Warto zwrócić uwagę, że duże firmy paliwowe nie są w stanie uzyskać lepszej oferty w zakresie wspomnianego MSC, nawet jeśli posiadają własne sieci telekomunikacyjne, terminale, etc. Jeśli nienegocjowany rynkowo interchange stanowi ponad 3/4 tej kwoty wnioski nasuwają się same. Prowizje od kart są szczególnie dotkliwe dla branży paliwowej z uwagi na fakt, że stacje operują często na kilkugroszowej marży. Dla przykładu, jeśli w 2011 roku w cenie detalicznej oleju napędowego koszt produkcji, VAT, akcyza i opłata paliwowa kształtowały się na poziomie 97 proc., a marża stacji wyniosła jedynie około 3 proc., należy uznać, że każda dodatkowa opłata dla przedsiębiorcy stanowi istoty uszczerbek w ostatecznym wyniku operacyjnym firmy.
Opłaty w gestii posłów i urzędników
W ciągu ostatnich kilku miesięcy, najlepszą szansą na uregulowanie kwestii zawyżonych opłat kartowych były aktywne prace specjalnego zespołu, powołanego przy NBP. Finalnie jednak ustalenia zawarte w „Programie Redukcji Opłat Kartowych w Polsce”, uwzględniające interes wszystkich uczestników rynku płatności i zakładające stopniowe obniżki do 2017 roku, nie weszły w życie. Powodem było nieprzystąpienie do porozumienia organizacji płatniczej MasterCard. Fundacja postanowiła wówczas przejąć inicjatywę. W połowie czerwca br. FROB, jako pierwszy podmiot, złożył w Ministerstwie Finansów, projekt regulacji kwestii zawyżonych opłat od transakcji kartowych. Kolejne projekty przygotowali przedstawiciele ugrupowań parlamentarnych (PSL, Ruch Palikota, Solidarna Polska i PiS) oraz NBP. W zgłoszonych projektach pojawiło się wiele cennych rozwiązań, które jednak do tej pory nie zostały zaopiniowane przez Ministerstwo Finansów. Dlatego też 20 września br. Fundacja Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego złożyła w Ministerstwie Finansów nowy projekt regulacji zawyżonych opłat od transakcji kartowych. W ocenie akceptantów, aby unormować relacje pomiędzy uczestnikami rynku płatności bezgotówkowych i mówić o zwiększeniu szans na zbudowanie zrównoważonego rynku w Polsce konieczne jest, aby w nowelizowanej Ustawie o Usługach płatniczych w pierwszej kolejności doszło do:
• Określenia sumy opłat pobieranych od agentów rozliczeniowych przez banki i organizacje płatnicze lub sumy opłat nakładanych na akceptanta przez agenta rozliczeniowego (skorygowanych o marżę agenta) na poziomie nie wyższym niż 0,5 proc. od wartości pojedynczej transakcji dla tzw. systemu czterostronnego (bank – agent rozliczeniowy – akceptant – klient); w Polsce dotyczy to organizacji Visa i MasterCard,
• Przyjęcia poziomu maksymalnie 2 proc. od wartości pojedynczej transakcji dla kart w tzw. systemach trójstronnych (rolę podmiotu rozliczającego transakcje pełni wystawca karty);
w Polsce dotyczy to systemów American Express i Dinners Club,
• Nałożenia obowiązku przekazania przez agenta rozliczeniowego akceptantowi (na jego żądanie) informacji dotyczącej wysokości poszczególnych składowych całkowitej opłaty wraz ze wskazaniem podmiotów je pobierających (tzw. transparentność opłat),
• Określenia w umowie z akceptantem – jeszcze przed jej zawarciem – przyjęcia których kart akceptant będzie mógł odmówić (ograniczenie tzw. zasady Honour All Cards), ze względu na różne poziomy opłaty Interchange dla poszczególnych kart,
• Ustalenia grzywny na poziomie 5 mln zł, w przypadku złamania wyżej przedstawionych założeń ustawowych.
W opinii akceptantów kart, przedsiębiorcy powinni mieć ponadto zagwarantowaną możliwość udostępnienia konsumentom – jako pośrednio partycypującym w kosztach – informacji na temat tego, ile kosztuje obsługa posiadanych przez nich kart. To kluczowy element zwiększania ich świadomości oraz aktywizacji w odniesieniu do potrzeby wywierania presji na banki i organizacje płatnicze. Konsekwencją dotychczasowej działalności tych ostatnich jest ograniczony rozwój sieci akceptacji kart – konsumenci nie zawsze mogą skorzystać z możliwości regulacji należności bezgotówkowo lub napotykają ograniczenia kwotowe dla tego typu transakcji.
Przedsiębiorcy realną siłą nacisku
Ostatnie deklaracje organizacji płatniczych Visa i MasterCard, odnośnie częściowej redukcji opłaty interchange od stycznia 2013 roku, pozwolą wygenerować roczne oszczędności dla całego rynku rzędu ok. 400 mln zł, gdzie dla branży paliwowej przypadnie co najmniej 20% tej kwoty. W praktyce jednak problem kartowy pozostaje nierozwiązany. Planowane obniżki są zbyt małe w stosunku do realnych potrzeb rynku i nie spełniają nawet minimum założeń „Programu Redukcji Opłat Kartowych w Polsce”. Właśnie dlatego wciąż istnieje ogromna potrzeba kontynuacji działań na rzecz dalszego minimalizowania udziału przedsiębiorców w finansowaniu systemu płatności kartowych. Potwierdza to również jedna z ostatnich decyzji organizacji MasterCard, która podniosła wartość prowizji – w planach od 1 listopada br. – dla części swoich kart, które stanowią dziś ok. 10 proc. całego obrotu kartowego w Polsce. Świadczy to o tym, że deklaracja zrozumienia dla realnych potrzeb rynku jest znikoma. Rozwiązanie kwestii zawyżonych opłat pozostaje dziś w rękach polityków i urzędników państwowych. Środowisko akceptantów w ramach bieżącej działalności podejmuje szereg działań mających na celu zwrócenie uwagi wspomnianych grup na potrzebę unormowania sytuacji na rynku płatności. Liczymy, że wypełnią oni wcześniejsze deklaracje wsparcia dla rozwiązania problemu, a przedsiębiorcy wzmocnią swoją presję na nich. Problem nie rozwiąże się sam.
