Marek Pietrzak, prezes SNOSP
Przedłużenie terminu modernizacji jest korzystne nawet dla stacji, które dostosowały już zbiorniki do przepisów. Z wielu powodów. Właściciele stacji, którzy zdecydowali się na taki krok mają problem z głowy, dzięki czemu mogą skupić się na handlu i walce o klienta.
Apelowałem o przedłużenie terminu i przekonywałem kolegów, że im większa grupa zostanie w grze, tym lepiej. Po zbilansowaniu okazuje się bowiem, że stan rzeczy jest korzystny nawet dla firm, które poniosły już finansowy trud modernizacji.
Dzięki prolongacie terminu w grze postanie wiele mniejszych stacji. To korzyść i bufor bezpieczeństwa dla silniejszych stacji. Gdyby mniejsze stacje wypadły z gry, zakończyłaby się półhurtowa sprzedaż paliw – większe firmy nie byłyby go w stanie odsprzedawać mniejszym, które nie mogą sobie pozwolić na samodzielny zakup paliwa.
Warto przy tym dodać, że problem nie dotyczy wyłącznie najmniejszych stacji. Istnieją firmy posiadające kilka stacji, które odkładały modernizację, skupiając się na odświeżeniu kluczowych z punktu widzenia klienta elementach stacji – np. gastronomii. Zakopanego pod ziemią zbiornika kierowcy nie widzą i nie wypływa on na decyzje zakupowe.
Nie spodziewam się dalszego przekładania terminu modernizacji zbiorników. Wątpię też, czy pojawią się głosy o przedłużenie. Część kolegów na pewno nie zmodernizuje swoich stacji. Inny wykorzystają dodatkowy czas. Wcześniej nie byli w stanie tego dokonać m.in. w przyczyn finansowych. Pamiętajmy, że o przedłużenie apelowały głównie firmy, które miały problemy z płynnością finansową lub realizacją modernizacji na czas.
