Przekręty paliwowe na Lubelszczyźnie

Udostępnij artykuł

W ostatnich dniach stycznia br. funkcjonariusze lubelskiego oddziału CBŚ zatrzymali cztery osoby, którym zarzuca się nielegalną sprzedaż paliwa. Jak informuje „Dziennik Wschodni”, paliwo zanim trafiło do stacji benzynowych, przechodziło przez sieć fikcyjnych firm. Wszystko po to, żeby nie odprowadzić podatków. Dzięki temu szajka zarabiała złotówkę na litrze paliwa. Straty skarbu państwa z tego tytułu szacowane są na ok. 27 mln zł.

Zatrzymani w sprawie przekrętów paliwowych, to: 39-letnia Agata C., 30-letni Maciej M., 31-letni Andrzej Ś. oraz 47-letnia Katarzyna K. Według informacji „Dziennika Wschodniego”, na pozór wszystko stwarzało pozory legalnej działalności polegającej na handlu paliwem. – Śledczy ustalili, że grupą kierowała 39-letnia mieszkanka Białegostoku – mówi  Arkadiusz Arciszewski, z KWP w Lublinie. Kobieta za pomocą legalnie założonych "firm – słupów”, sprowadzała do Polski paliwo z Litwy Łotwy i Estonii. Cysterny najpierw trafiały na skład podatkowy w Suwałkach a potem do bazy paliwowej w okolicach Ostrowi Mazowieckiej. Zlewano je do ogromnych zbiorników, których pojemność sięgała nawet 1,2 mln. Litrów – pisze „Dziennik Wschodni”.

Według gazety paliwo było następnie sprzedawane legalnym firmom i trafiało do odbiorców, w tym m.in. na Lubelszczyznę. Proceder trwał od 2011 roku. Tworzone w nieuczciwym celu fikcyjne firmy były systematyczne likwidowane, zaś w ich miejsce tworzono nowe. Według „Dziennika” w trakcie przeszukiwań, policjanci zabezpieczyli ponad 150 tys. złotych oraz ustalili numery kont bankowych, na których zdeponowano więcej niż 10 mln. złotych.