– W połowie lutego wiceminister Tadeusz Jarmuziewicz zapewniał o rozwiązaniu tej kwestii. Mimo zmiany przepisów obowiązującej od początku roku, ktoś z rządowych urzędników zapomniał o zapewnieniu pieniędzy na wydawanie nowych wzorów zaświadczeń – informuje radio RMF FM. Według informacji radia, urzędy marszałkowskie, wydające zaświadczenia ADR, do tej pory nie podpisały umów z wykonawcą plastikowych kart, bo nie otrzymały na to pieniędzy z budżetu państwa. Dopiero teraz powstają wnioski do wojewodów o uruchomienie rezerwy celowej. Może się jednak okazać, że sprawa trafi do resortu transportu, który będzie musiał starać się o pieniądze z resortu finansów, a to może potrwać.
Jak donosi RMF FM, nie jest wykluczone, że urzędy marszałkowskie same sfinansują wydawanie dokumentów. żeby to jednak zrobić, niezbędna jest specjalna uchwała, którą mogą unieważnić Regionalne Izby Obrachunkowe. Z samorządowej kasy nie można bowiem pokrywać kosztów zadań zleconych przez rząd. W przypadku Mazowsza na zaświadczenia ADR potrzeba 150 tysięcy złotych.
Mazowiecki urząd marszałkowski płacił już niewiele większą kwotę ze swojej kasy za ściągnięcie turystów upadłych biur podróży, co także jest zadaniem zleconym. Musiał to zrobić, bo najpierw uruchomienia rezerwy odmówił wojewoda, a potem ministerstwo sportu. Izba Obrachunkowa zakwestionowała jednak uchwałę zarządu województwa. Na początku roku sprawa marszałek kontra Skarb Państwa, trafiła do sądu.Mimo wejścia w życie nowych przepisów 1 stycznia, ministerialni urzędnicy dopiero 31 grudnia rozpisali przetarg na nowe blankiety zaświadczeń uprawniających do przewozu niebezpiecznych ładunków – informuje stacja.
