Po dwóch ciężkich dniach zmagań (ciągle zmieniające się warunki pogodowe) wśród najlepszych kierowców rajdowych w Polsce, załoga HRT zakończyła rajd na miejscu 8. w klasyfikacji generalnej i 2. w grupie N.
A oto, co o samym rajdzie mówią kierowcy załogi Huzar Rally:
Mariusz Nowocień: To był rajd z cyklu: wyratujesz, albo wylatujesz. My wylecieliśmy bardzo szybko, bo już na odcinku testowym. Na patelni w Walimiu przysmażyłem prawe, tylne koło – razem z amortyzatorem i zestawem hamulców. Na szczęście na stoisku prototypów stał peugeot 208 proto z bliźniaczym zawieszeniem. Jego właściciel, znany kibicom Paweł Dytko podarował nam prawie nowiutkiego Proflexa. Na zawieszeniu typu "mega misz masz" pojechaliśmy prolog i wszystkie pozostałe odcinki Rajdu Świdnickiego Krause. To nie był jedyny kłopot, bo na ostatnim odcinku pierwszej pętli naruszyliśmy geometrię, której nie udało się poprawić. Było kilka momentów na tym rajdzie, ale ostatecznie dojechaliśmy do mety, uzyskując najlepszy do tej pory wynik w Mistrzostwach Polski. Bardzo dziękujemy Marcinowi Gagackiemu za emocjonującą, trzymającą w napięciu do ostatniego kilometra walkę w grupie N. Łukasz Habaj wciąż jest poza naszym zasięgiem. Gratulacje dla niego. Szkoda, że Tomkowi Czopikowi zepsuło się auto. Rywalizacja z nim w jednej klasie była dla nas zaszczytem. Wiem, że mógłbym się jeszcze od niego bardzo dużo nauczyć. Miejmy nadzieję, że niebawem znów spotkamy się na oesach. Przykro mi też z powodu kłopotów, które ze swoim Lancerem miał Felix. Bardzo dziękujemy kibicom za doping. Jesteście wspaniali! Naszym partnerom – POLpetro S.A i Polskim Stacjom Paliw HUZAR kolejny raz dziękujemy za zaufanie. Mamy nadzieję, że nie zawiedziemy w kolejnych rundach RSMP.
Bartek Jakubowski: Jestem pełen podziwu dla kierowców, którzy wystartowali i ukończyli Rajd Świdnicki Krause. Te zawody wymagały przede wszystkim talentu, ale i mądrego doboru opon, czasem ułańskiej fantazji i improwizacji. W naszym przypadku improwizacja toru jazdy sprawdziła się i zamierzamy dalej improwizować. Opis z poprawkami szpiegów z Nysy zadziałał bez zarzutu – jeszcze raz dzięki Paweł! Komunikacja w rajdówce też jak zwykle była bardzo dobra. Nie mam pretensji do Mariusza, że kilka razy mnie nie posłuchał i nie odpuścił, tam gdzie chciałem, bo dzięki temu osiągnęliśmy życiowy wynik w RSMP. Niech sobie chłop jedzie. Byle mu pilot nie z wozu. 🙂 Do zobaczenia na Rajdzie Wisły pod koniec maja, a wcześniej na facebooku: huzar rally team. Ten wspaniały wynik dedykuję mojemu synowi Ignacemu, który urodził się 19 marca.
