Zapiekanka – klient to lubi

Udostępnij artykuł

Stacja Benzynowa: Jak sprawę zapiekanek zorganizowano na stacjach sieci Statoil?

Paweł Bartkiewicz, Food Category Manager, Convenience Department Statoil Fuel & Retail Polska: Kluczowe jest posiadanie odpowiednich urządzeń i procedur bezpieczeństwa żywności na każdym etapie procesu. Główny zapas zapiekanek przechowywany jest w mroźni, natomiast produkty, które widzi klient są eksponowane w ladzie chłodniczej, gwarantującej temperaturę przechowywania w granicach od 2 do 6 stopni. Jednocześnie produkty, które tam się znajdują, stanowią bezpośredni zapas zapiekanek gotowych do przygotowania w końcowym etapie – wypieku w piecu. Na Statoil w tym procesie wykorzystujemy urządzenia typu MerryChef. Są to urządzenia łączące mikrofale i konwekcję i pozwalające na przygotowanie w krótkim czasie gorących przekąsek typu zapiekanki, kanapki panini jak również hamburgery.

Cały proces od etapu produkcji, dostaw do dystrybutora, transport na stacje, przechowywanie w chłodni i ladzie chłodniczej na stacji oraz przygotowanie produktu w piecu, musi być dopracowany w każdym szczególe tak, aby gwarantował jakość i bezpieczeństwo oferty dla klienta. Aby zabezpieczyć bezpieczeństwo żywności, w sieci  Statoil wprowadzone są określone standardy i rutyny HAACP i takie same standardy spełniają nasi producenci i dostawcy. Cały proces zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie jest kontrolowany poprzez audyty. Na poziomie stacji kontrolujemy temperaturę przechowywania, kontrolujemy czas wyjęcia produktu z mroźni do jego rozmrożenia i czas przechowywania w określonych temperaturach. Jeżeli zdarza się, że produkt nie zostanie sprzedany przed upływem terminu przydatności do spożycia jest przez personel usuwany a następnie utylizowany. Próby przechowalnicze zapewnia nam producent, to nie my decydujemy ile ten produkt może przebywać w określonych temperaturach i jaki jest jego termin przydatności do spożycia.

SB: Co jest hitem wśród zapiekanek na Statoil?

PB: W ofercie Statoil posiadamy sześć wariantów kanapek na ciepło: trzy zapiekanki i trzy rodzaje panini. Naszym hitem jest „Zapiekanka z kabanosem”. Klientami stacji są najczęściej mężczyźni, którzy przy okazji tankowania mają także ochotę zjeść smaczną przekąskę. Na tej zapiekance klient widzi dokładnie
co je, a pamiętajmy, że jedzenie klient kupuje oczami. Ten produkt jest zresztą adresowany do mężczyzn i jego sprzedaż jest dużo wyższa niż pozostałych zapiekanek. Natomiast, jeżeli są klienci, którzy szukają innych smaków czy też produktów bezmięsnych mamy dla nich w ofercie „Zapiekankę z pieczarkami” i „Panini trzy Sery”

>>> Przeczytaj także: Przekąski i kawa to podstawa na stacjach Statoil

SB: Jak długo trwa wprowadzanie nowego produktu na rynek? 

PB: Kiedy zaczynamy myśleć o wprowadzeniu nowego produktu, podstawą jest to, dla kogo ma być ten produkt adresowany, jaki ma mieć smak i jak ma wyglądać. Dodatkowo określamy pozycjonowanie cenowe produktu tak, aby komponował się z całą ofertą. Po określeniu tych podstawowych parametrów spotykamy się z producentem i rozpoczynamy przygotowania próbek do testów. Następnie na podstawie panelu naszych spotkań i testów określamy produkt finalny. To nie są proste procesy, które trwają kilka tygodni czy miesiąc. Wprowadzenie nowego produktu trwa od trzech miesięcy do pół roku. Tak też było w przypadku "Zapiekanki z kabanosem”. Trwało to trzy miesiące zanim wypróbowaliśmy i doprecyzowaliśmy określone parametry smakowe, wizualne i parametry wypieku.

SB: A jak Pana zdaniem powinni zorganizować kącik gastronomiczny właściciele niezależnych stacji paliw, którym nikt nie dostarczy gotowego konceptu?

PB: Jeżeli chodzi o koncepcję dla niezależnych stacji, to właściciel przede wszystkim powinien się zastanowić nad tym jakich ma klientów, czyli czy jest to stacja tranzytowa, czy jest to stacja która ma klientów tylko lokalnych, czy to jest stacja w dużym lub w małym mieście. Podsumowując: jaki jest profil i jaka jest średnia dzienna liczba odwiedzających jego stację klientów. To są podstawowe informacje czy daną gamę produktów rozszerzać o dodatkowe produkty podawane na ciepło.

Jeśli jest to stacja tranzytowa z dużą ilością klientów, którzy zatrzymują się tutaj nie tylko po to, żeby zatankować i zrobić drobne zakupy, ale także żeby sobie zrobić przerwę, usiąść, zjeść, napić się kawy to jak najbardziej poniesione wydatki na kącik gastronomiczny szybko się zwrócą.

Natomiast, jeżeli jest to klient tylko lokalny należy dodatkowo wziąć pod uwagę otoczenie konkurencyjne nie tylko, jeżeli chodzi o format stacji benzynowych, ale również o punkty z ofertą gastronomiczną na rynku lokalnym. Trzeba tutaj do tego tematu podejść indywidualnie, bo jest tutaj ryzyko, że inwestycja w rozszerzenie gastronomii w ofertę kanapek na ciepło nie spłaci się tak szybko jak na stacji tranzytowej.

Dziękujemy za rozmowę.
(rozmawiał Piotr Mieszkowski)