Dotychczas Polska znajdowała się na niechlubnym pierwszym miejscu w rankingu państw Unii Europejskiej, które mają najwyższe stawki interchange. Wysokość tej opłaty wynosiła średnio 1,6 procent, co stanowiło dwukrotność unijnej średniej pozostającej na poziomie 0,72 proc. Ostry protest sprzedawców, reprezentowanych głównie przez duże sieci handlowe i stacje benzynowe doprowadził do dużej dyskusji o kosztach akceptacji kart. 20 czerwca Podkomisja Nadzwyczajna podjęła decyzję o odgórnej zmianie stawek interchange do poziomu 0,5 procent. Najwięksi akceptanci odtrąbili sukces. Czy nie za wcześnie?
Problem interchange wbrew pozorom najmocniej dotyka dużych sieci handlowych, które generują miesięcznie ogromne obroty na kartach. Małe punkty: osiedlowe sklepiki, zakłady fryzjerskie czy taksówki co do zasady mają niewielki obrót, więc i płatności kartą jest mniej. Wielkie sieci liczące po kilka tysięcy punktów muszą oddawać dużą część swoich zarobków bankom właśnie w postaci interchange, a jednocześnie nie są nadmiernie obciążeni stałymi opłatami abonamentowymi. Drobni sprzedawcy zaś upatrują problemu głównie w stałych zobowiązaniach. Wysokość stałych opłat: abonamentu, opłat za przyłączenie terminala do sieci czy koszty eksploatacji samego urządzenia często skłaniają potencjalnych akceptantów do rezygnacji z przyjmowania kart lub do narzucenia pułapu w wysokości np. 20 złotych. Średnie miesięczne koszty stałe kształtują się na poziomie 100 – 150 złotych, a mogą jeszcze wzrosnąć.
>>> Przeczytaj także: Stacje paliw – sprzedaż detaliczna: Raport 2013
Rynek płatności kartami będzie musiał wypełnić finansową lukę, jaka pojawi się na początku 2014 roku, jeśli w życie wejdzie niższa stawka interchange. Kilka lat temu wysokie koszty utrzymania terminala tłumaczono koniecznością inwestycji w infrastrukturę, które pokrywali akceptanci. Teraz będą musieli ponieść koszty obniżonej interchange fee.
Dyskusja wokół słabego rozwoju rynku płatności bezgotówkowych w Polsce skupiła się właśnie wokół interchange. W ferworze walki pominięto jednak interes drobnych akceptantów. Jednak to na nich właśnie opiera się rynek. Duże stacje paliw czy wielkopowierzchniowe markety nadal będą przyjmować płatności bezgotówkowe, lecz pozostając przy wysokich kosztach stałych, zamkniemy rynek na nowych akceptantów. Tym samym niskie wskaźniki ilości punktów, gdzie możemy płacić plastikowym pieniądzem pozostaną na tym samym poziomie, a być może nawet się zmniejszą.
