Działo się tak, ponieważ takie małe punkty z LPG przy drodze krajowej, nie ma co ukrywać, były omijane przez klientów. Praktycznie nie zjeżdżały do takich stacji samochody z trasy. Przyjeżdżali tu zatankować LPG tylko klienci miejscowi. A to niestety zbyt mało, żeby się utrzymać na rynku i jeszcze zarobić.
Czy jest w naszym kraju jeszcze miejsce na nowe punkty sprzedaży autogazu? Moim zdaniem tylko w mieście, w dużym skupisku, gdzie mieszka dużo ludzi. Bo takie punkty ulokowane gdzieś po trasie, moim zdaniem nie są w stanie przetrwać.
W moim przypadku trzeba było podjąć strategiczne decyzje: albo zainwestować w rozwój i rozbudowę albo zamknąć obiekt. Dlatego w 2013 roku podjąłem decyzję o rozbudowie obiektu do typowej stacji tradycyjnej. Od 2013 roku dysponuję więc stacją paliw. Jest u nas także myjnia samochodowa dwustanowiskowa. Zainwestowałem także w dużą stację kontroli pojazdów wraz z serwisem w sklep z częściami zamiennymi do aut. Dysponuję także sklepem ogólnym jednak bez szeroko rozwiniętej gastronomii. Raczej są tu dostępne podstawowe produkty, jakich poszukują i oczekują klienci stacji paliw.
Co myślę o samo tankowaniu LPG?
Wprowadzenie przepisów umożliwiających samo tankowanie LPG na mojej stacji niczego nie zmieniło. Moi pracownicy sami w dalszym ciągu tankują klientom gaz . Ja prawdopodobnie na swojej stacji nie zmienię tego. Bo większość ludzi zwyczajnie nie chciałaby sama tankować autogazu. Ten przepis został moim zdaniem wprowadzony przez duże koncerny, tam gdzie sprzedaż LPG na wielkich sieciowych stacjach jest marginesem działalności i praktycznie się nie liczy. Bo takie duże stacje żyją z czego innego niż autogaz. Nie oszukujmy się: największe stacje największych koncernów żyją ze sklepów i gastronomii i zarabiają na tym więcej niż na samej sprzedaży paliw. A to, czy ktoś przyjedzie zatankować LPG i czy zrobi to sam, czy ten gaz zatankuje mu pracownik stacji, nie ma już dla nich większego znaczenia. Przepis jest moim zdaniem wprowadzony po to, żeby duże koncerny mogły zwolnić pracowników zajmujących się tankowaniem autogazu. Bo jak mamy takie przepisy, to personel stacji stojący przy kasie może powiedzieć: „nie wyjdę, proszę sobie zatankować samemu”.
Korzyści z prowadzenia stacji w barwach Huzara
Mimo barw Huzara, działamy tak naprawdę jako niezależni. Uważam że bardziej się to opłaca, gdyż nie muszę płacić koncernowi za licencję, stosować się do sprzedaży paliw po określonej marży itp. Korzyści z prowadzenia działalności w barwach Huzara są natomiast takie, że spółka POLpetro kupując paliwa od rafinerii hurtowo, ma większe możliwości negocjacyjne, niż gdybym próbował ja sam kupić np. cysternę paliwa na własną stację. W sieci Huzar nie ma uwarunkowań takich jak w dużych koncernach, że np. trzeba płacić za korzystanie z logo marki, płacić za każdy litr sprzedanego paliwa . My możemy brać towar na stację przez spółkę POLpetro i tu nie musimy płacić już za korzystanie z ich barw. To jest zasadnicza korzyść, że nie musimy płacić za żadną dzierżawę, żadnego haraczu – bo tak to moim zdaniem trzeba nazwać.
Minusy franczyzy
Minusem prowadzenia stacji franczyzowej jest to, że koncerny tak „wyciskają” stowarzyszone stacje, że te nie dają rady samodzielnie utrzymać się na rynku i w efekcie są przez nie przejmowane. Zaś koncernom właśnie o to chodzi – „dokręcają śrubę” stacjom franczyzowym po to, żeby je później przejąć od właścicieli. A właściciel takiej stacji czy zarobi, czy nie zarobi, musi wnieść opłatę comiesięczną do koncernu. Dlatego właśnie ja wolę pozostać niezależnym operatorem, gdzie nikt nie robi mi „pod górkę”.
