Moduł LPG – przyszłość czy historia

Udostępnij artykuł

W sektorze autogazu zachodzą pewne zmiany ale nie jest to jeszcze proces konsolidacji – twierdzi Andrzej Olechowski, dyrektor Polskiej Organizacji Gazu płynnego. – Globalnie maleje liczba modułów do tankowania z uwagi na restrukturyzację sieci w dużych firmach jak również i zamykanie tzw. samodzielnych stacji autogazu. Moduł LPG to już wręcz standard na stacjach sieciowych, o ile oczywiście pozwalaja na to warunki terenowe. Klient staje się coraz bardziej wymagajacy i oczekuje szerokiej oferty produktowej – tłumaczy perspektywy rynku Andrzej Olechowski.

Z jego analizą zgadza się Jarosław Mazurek, kierownik działu sprzedaży Orlen Centrum Serwisowego. – Od 2007 roku sprzedaż LPG w Polsce systematycznie maleje, choć liczba rejestrowanych pojazdów z instalacjami LPG wzrasta. Przyczynami takiego stanu rzeczy są dynamiczny postęp w dziedzinie technologii instalacji samochodowych oraz spadek liczby czynnych paliwożernych pojazdów wyposażonych w instalacje starego typu. Reakcja branży stacji LPG była natychmiastowa: już w roku 2008 zniknęło z rynku ponad 300 punktów LPG, a cena detaliczna tego paliwa zbliżyła się do progu opłacalności eksploatacji instalacji LPG w samochodzie – mówi Jarosław Mazurek.

– Dla właścicieli stacji LPG ważne są kwestie związane z bezpieczeństwem i ochroną środowiska obowiązujące przy projektowaniu i budowie lub modernizacji obiektu. Wzrost wymagań stawianych stacjom paliw powoduje zamykanie mniejszych modułów LPG, uznanych za niedochodowe, niekorzystnie zlokalizowane a przede wszystkim niespełniające wymogów ochrony środowiska – informuje kierownik Orlen CS.

Tymczasem nawet mniejsze punkty tankowania gazu mogłyby być bardziej opłacalne, gdyby samoobsługa na nich była w Polsce normą. – Chociaż na polskich stacjach paliw tankowanie to pracownicy stacji tankują LPG, to zgodnie z prawem dopuszczalne jest robienie tego samodzielnie przez posiadacza pojazdu. Potwierdza to przedstawione jesienią ub. roku stanowisko Ministerstwa Gospodarki. Niestety najprawdopodobniej zmieni się to diametralnie za około 2 miesiące, gdy zacznie obowiązywać nowe rozporządzenie Ministra Infrastruktury zmieniające rozporządzenie w sprawie warunków dozoru technicznego w zakresie projektowania, wytwarzania, eksploatacji, naprawy i modernizacji specjalistycznych urządzeń ciśnieniowych – tłumaczy Marcin Szponder, dyrektor w Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.
Dyrektor zapowiada, że sprzedaż gazu będzie w związku z tym bardzo droga, bo koszt personelu to nie tylko wypłata dla pracownika i związane z nią podatki, lecz także szkolenia i certyfikaty, które ten pracownik musi uzyskać oraz zmarnowane koszty modernizacji. – Zgodnie z nowymi przepisami tylko osoby które zdadzą egzamin przed Transportowym Dozorem Technicznym będą mogły tankować LPG do pojazdów. Oznacza to w praktyce wprowadzenie zakazu samoobsługi LPG. Dotychczas tankowanie LPG wykonywane było przez pracowników stacji, ale wiele stacji podjęło już działania na rzecz wprowadzenia samoobsługi i poniosło nakłady finansowe na rzecz modernizacji stacji paliw, aby uczynić tankowanie LPG bardziej przyjaznym dla klienta. Samoobsługa stwarzała bowiem szanse na wprowadzenie kilku nowinek technicznych znacznie podnoszących komfort tankowania LPG na poziomie niespotykanym obecnie w żadnym kraju w Europie. Wejście w życie rozporządzenia zablokuje niektóre możliwości biznesowe (np. rozwój segmentu stacji automatycznych). Ucierpią także kierowcy, gdyż koszty szkoleń i egzaminów TDT będą nadal uwzględnione w cenie paliwa na stacjach – wylicza Marcin Szponder.

Nawet dla automatycznych stacji paliw zablokowanie samoobsługi nie jest jedynym powodem, by powstrzymać się od wejścia w ten segment. – Nasza firma w ogóle nie przewiduje sprzedaży tego typu paliwa, nawet w przypadku pojawienia się samoobsługi na stacjach z autogazem. Wytłumaczenie takiego rozwiązania jest proste: raptownie spada sprzedaż LPG, a my w swojej strategii nastawiliśmy się na wzrost. Przykładem może być też fakt, że wiele miast w planach zagospodarowania przestrzennego uwzględniło stację paliw płynnych z wyłączeniem sprzedaży LPG – mówi Jacek Malec, prezes firmy Momo, która w najbliższych latach planuje uruchomić 30 automatycznych stacji paliw w dużych miastach.

Jacek Malec nie widzi perspektyw dla sprzedaży LPG nawet mimo niezwykle wysokich cen ropy. – W tej chwili ropa drożeje, bo mamy do czynienia z wojnami i kataklizmami, ale mamy też nadzieję, że kiedyś się one skończą. Nikomu tak nie zależy na niskich cenach detalicznych, jak nam – sprzedawcom. A w dalszej perspektywie tendencja LPG na stacjach nie jest wzrostowa, tymczasem my szukamy zysku tam, gdzie szykują się wzrosty. Dlatego w naszej ofercie na stacjach są trzy produkty: dwa podstawowe rodzaje benzyn i olej napędowy.

Jednak Andrzej Olechowski ocenia, że LPG to świetna inwestycja w przyszłość. – Stopniowo zmienia się też postrzeganie go jako paliwa dla mniej zamożnych klientów. Przybywa aut z instalacją gazową, a w ofercie firm motoryzacyjnych pojawiają się już modele aut z fabrycznie zamontowanąa instalacją. Co istotne, te nowe modele objęte są również serwisem gwaracyjnym producentów. Do niedawna była to zasadnicza przeszkoda w zakupie aut na potrzeby flot samochodowych – mówi dyrektor POGP.
Wtóruje mu Jarosław Mazurek z Orlen CS. – Dzisiejsza dyskusja mająca zachęcić inwestorów do rozszerzenia działalności o LPG nie powinna się zamknąć w ramach czysto technicznych rozważań dotyczących powierzchni czy wyposażenia instalacji dystrybucji LPG, ani ekonomicznych, takich jak przepustowość czy okres amortyzacji takiej inwestycji. Pamiętajmy, że wciąż znaczną podporą rynku stacji paliw LPG są mali i niezależni operatorzy, a w świetle naszych powyższych spostrzeżeń należy spojrzeć poprzez pryzmat potencjalnego klienta tankującego LPG i uwzględnić jego oczekiwania i nabyte przyzwyczajenia – mówi.

Przyzwyczajenia i oczekiwania klientów polegają na załatwianiu kilku spraw w jednym miejscu
. Auta wyposażone w instalację LPG mają też zbiornik na benzynę, a klienci – swoje listy zakupów. Dlatego klienci chętnie przenoszą się z tankowaniem gazu na duże stacje, a ci z małych stacyjników, którzy chcą za nimi nadążyć, muszą rozwijać ofertę. – Klient decydujący się dzisiaj na zakup LPG w małych punktach oczekuje załatwienia paru spraw w jednym miejscu: zatankować paliwo tradycyjne, wymienić butlę, kupić akcesoria, umyć samochód. Czołowi operatorzy rynku paliwowego powzięli kroki w kierunku poprawy obsługi klienta. Przeniesienie odmierzaczy LPG pod wspólną wiatę z tradycyjnym paliwem znacznie zwiększyło komfort obsługi klienta. Duże stacje mają też sklepy, czasem myjnie – mówi Jarosław Mazurek.
Podobną tendencję obserwuje Jacek Wójcicki z firmy Aspera zajmującej się wizualizacją: – Pylon, wjazdówki i wiata to nie wszystko na co stawiają właściciele LPG. Idąc za ciosem proponują swoim klientom, których liczba rośnie lawinowo, coraz lepiej zaopatrzone i bardzo dobrze oznakowane sklepy. Warto zauważyć, iż inwestycja w stację LPG w obecnych warunkach zwraca się w bardzo krótkim czasie. Wszystko wskazuje na to, iż tendencja ta będzie trwać jeszcze jakiś czas. Zgodnie z przepowiedniami analityków produkty ropopochodne do końca roku mają kosztować w granicach sześciu zł. Dlatego sytuacja rynkowa uzasadnia nawet duże inwestycje w stacje LPG – przekonuje Jacek Wójcicki.

Dlatego zdaniem ekspertów jeśli ktoś nie zainwestował jeszcze w moduł LPG na stacji, teraz jest dobry moment. – Spadek kosumpcji autogazu wynika przede wszystkim ze stopniowej odnowy parku samochodowego. Nowsze modele aut, w tym używane i pochodzące z importu, zużywają mniej paliwa. Autogaz jest nadal paliwem alternatywnym nr. 1 tak w Europie, jak i u nas. O ile nie zmieni się znacząco polityka fiskalna, to można mieć nadzieję na dalszy rozwój tego rynku.
Innym stymulujacym go czynnikiem może być uruchomienie systemów motywacyjnych na szczeblu centralnym i samorzadowym (np. zwolnienie z opłat parkingowych) z uwagi na ekologiczne właściwości LPG – analizuje Andrzej Olechowski.