Wraz z naszymi partnerami tworzymy sklep od podstaw, czyli od projektu wnętrza obiektu do zgodnej z nim aranżacji, umeblowania i oświetlenia sklepu – mówi Magdalena Szumiel, specjalista ds. wdrożeń w sieci Moya. – Partnerom proponujemy projekty opracowane przez profesjonalnych planistów, które zapewniają optymalne wykorzystanie powierzchni sklepu już na etapie jego tworzenia. Zapewniamy także korzystne dla właścicieli stacji warunki wsparcia finansowego przy gruntownym odświeżeniu wnętrza budynku, dzięki czemu każda stacja ma szansę łatwo zyskać nowe, piękniejsze oblicze – dodaje Magdalena Szumiel. Sieć Moya współpracuje z firmą Constans M, która specjalnie dla niej zaprojektowała eleganckie, proste i utrzymane w jasnej kolorystyce meble sklepowe. Modułowe systemy wyposażenia sklepów zapewniają skuteczną prezentację towarów przy jednoczesnym optymalnym zagospodarowaniu powierzchni sprzedażowej i swobodzie jej aranżacji.
Sieć Moya zaleca właścicielom stacji wprowadzenie sprawdzonych standardów dotyczących wyglądu sklepu, mebli, aranżacji wnętrza czy ekspozycji towarów. Moya nie narzuca jednak ani listy asortymentowej sklepu, ani dostawców produktów. Ta swoboda ma dużą wartość. Pozwala bowiem na lepsze dostosowanie oferty do potrzeb miejscowych klientów. Właściciele stacji muszą być świadomi, że nie ma uniwersalnych przepisów na wyposażenie sklepu.
Dzięki stałej obserwacji, co u nich cieszy się największym zainteresowaniem klientów, a co schodzi raczej słabo, można znacznie zwiększyć zyski przystacyjnego sklepu. Swoimi doświadczeniami dzieli się Jerzy Troszczyński, właściciel stacji Moya w Ożarowie Mazowieckim przy drodze krajowej nr 2. – Sklep na mojej stacji w Ożarowie ma powierzchnię 110 mkw., czyli jest to sklep średniej wielkości. Na liście asortymentowej znaleźć można około 1,5 tys. produktów typowych dla sklepów przy stacjach paliw. Najbardziej rotujące są papierosy i alkohole, w tym przede wszystkim piwo, w dalszej kolejności napoje bezalkoholowe, drobne przekąski i słodycze (chipsy, orzeszki, paluszki czy gumy do żucia). Popularnością cieszą się także oleje i płyny eksploatacyjne do samochodów, nie najgorzej sprzedają się też drobne akcesoria samochodowe – wylicza Jerzy Troszczyński.
– Trzeba jednak pamiętać, że na przykład piwo piwu nierówne, dlatego przez kilkanaście miesięcy sprawdzamy, które marki tego napoju cieszą się powodzeniem wśród klientów stacji, a które nie. Tych pierwszych kupujemy wówczas więcej, a z tych drugich po prostu rezygnujemy – tłumaczy zasadę doboru towaru Jerzy Troszczyński. Moya wprowadza do sprzedaży także produkty pod marką własną, obecnie są to płyny do spryskiwaczy w wersji zimowej i letniej, jednak sieć zapowiada w najbliższym czasie rozbudowę markowej gałęzi sklepowego asortymentu.
Uzupełnieniem oferty sklepu jest kącik gastronomiczny, spełniający najczęstsze oczekiwania kierowców, czyli serwujący kawę z ekspresu i gorące przekąski. Taki jest właśnie sieciowy kącik kawowy Caffe Moya. Jeśli warunki lokalowe są niewielkie, kącik ten składać się może tylko z ekspresu kawowego estetycznie wkomponowanego w regały sklepowe oraz modułu do produkcji hot–dogów przy kasie. W przypadku większej dostępnej powierzchni, Caffe Moya może się składać także ze stolików i krzesełek dla klientów, dla których zamówienie przekąski wiąże się z przerwą w podróży – mówi Magdalena Szumiel. – Dodatkowo takiemu rozbudowanemu kącikowi nadać można uroku, dobierając nowoczesne meble, które stylowo i kolorystycznie komponować będą się z resztą sklepu, zainstalować tam niskie, nastrojowe oświetlenie czy ozdobić ściany elementami graficznymi – tłumaczy Magdalena Szumiel.
Kącik Caffe Moya na swojej stacji prowadzi także Jerzy Troszczyński. – O powodzeniu małej gastronomii na stacji świadczy fakt, że po dziesięciu miesiącach od otwarcia obiektu sprzedaję średnio ponad 1,3 tys. hot–dogów i 700 kaw na miesiąc, co bardzo pozytywnie wpływa zarówno na obroty, jak, co jeszcze ważniejsze, także na dochody całej stacji – zauważa Jerzy Troszczyński.
W czasach, kiedy marże na paliwie są coraz mniejsze, sklep odgrywa szczególnie ważną rolę w powodzeniu całego przedsiębiorstwa. Jerzy Troszczyński szacuje, że sklep oraz dodatkowe usługi dostępne na jego stacji (czyli myjnia, kącik kawowy i kompresor) odpowiadają za ponad 40 proc. wypracowanej przez całą stację marży. Sklep nie jest już zatem jedynie wsparciem dla sprzedaży paliwa, ale niemal równie ważnym aspektem działalności stacji.
Już nie tylko tankujący kierowcy są klientami sklepu, bo obiekty te, szczególnie w małych miejscowościach, pełnią rolę najbliższego, często całodobowego sklepu spożywczego. Przykładem otwarcia na nowe grupy klientów może być położona w malowniczej okolicy, w otoczeniu zieleni, stacja sieci Moya w Spale. Jej właściciel, Roman Drab, stworzył specjalny parking dla… rowerów. Dzięki temu rowerzyści, podążający pobliską ścieżką rowerową, mogą na stacji posilić się, napić i chwilę odpocząć.
Gdzie tkwi klucz do sukcesu w prowadzeniu sklepu przy stacji paliw? Na to pytanie Jerzy Troszczyński odpowiada: – Stacja powinna mieć pracownika odpowiedzialnego tylko za sklep, którego obowiązkiem jest dbanie, by punkt handlowy był stale dotowarowany, wręcz załadowany pod sufit, oczywiście pod kontrolą właściciela stacji. Oferta sklepu musi być ciągle monitorowana pod kątem potrzeb klienta i prędkością, z jaką towar jest sprzedawany. Produkty małorotujące powinny być zastępowane towarami o wysokiej rotacji. Bardzo ważne jest umiejętne ustawienie towarów w sklepie – mówi.
– Nie warto też czynić pozornych oszczędności – tu przykładem mogą być lodówki. Wielu właścicieli stacji dostaje je od producentów napojów. Są one w różnych barwach i kształtach, tworzą wrażenie zagraconego sklepu. Tymczasem my zainwestowaliśmy w zakup dużej, otwartej lodówki, zajmującej całą ścianę sklepu. Taka chłodziarka zużywa trochę więcej prądu niż te tradycyjne, jednak w efekcie mamy wielokrotnie wyższe wartości sprzedaży produktów. Dzieje się tak, ponieważ znamy klienta i wiemy, że jemu po prostu nie chce się otwierać drzwi, obojętnie czy są suwane, czy na zawisach, a kiedy cały asortyment ma bezpośrednio przez sobą, kupuje chętniej. Dowodem na to są wyniki sprzedaży na mojej stacji. Zatem, podwyższając standardy sklepu i świadczonych usług w trudnych czasach spłaszczonych marż na paliwach, można zarobić więcej i nie widzę innej drogi rozwoju dla stacji paliw – kończy Jerzy Troszczyński.
