Jak czytamy w sprawozdaniu z kontroli NIK (dane dot. obwodu łódzkiego):
„W latach 2012-2014 (I półrocze) organy administracji miar przeprowadziły łącznie 682 kontrole stacji paliw. W ramach tych kontroli zbadano 6 654 odmierzaczy paliw ciekłych i gazu. W ich wyniku zakwestionowane zostały 333 odmierzacze (5 proc. bdanych), z tego 318 pod względem formalnych (głównie z powodu braku świadectwa legalizacji lub braku i uszkodzenia cech zabezpieczających) oraz 15 odmierzaczy (0.23 proc. badanych) pod względem metrologicznym (z uwagi na przekroczenie granicy błędu dopuszczalnego powyżej 0,5 proc.). W związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami na użytkowników odmierzaczy paliw nałożonych zostało 89 mandatów karnych na łączną kwotę 23,3 tys. zł.”
W wystąpieniach pokontrolnych możemy przeczytać również, że skuteczność działań urzędów w zakresie legalizacji i kontroli urządzeń pomiarowych jest obniżana przez m.in. brak mobilnego stanowiska pomiarowego do sprawdzania odmierzaczy gazu ciekłego, przez co kontrole muszą zostać ograniczone do czynności formalnych, bez metrologicznego sprawdzania ich funkcjonowania. Przypadek dotyczył dwóch z sześciu skontrolowanych podmiotów z okręgu łódzkiego. O ile brak odpowiednich urządzeń kontrolnych można próbować tłumaczyć pustkami w budżetach zakupowych urzędów o tyle zadziwiać może fakt, że urzędy nie posiadają kompletnych danych o stacjach paliwowych funkcjonujących na terenie działania Urzędu, przez co nie są w stanie poddać ich kontroli.
– Urzędy Miar niezwykle rzadko kontrolowały prawidłowość działania dystrybutorów paliw. Np. w Łodzi i Łowiczu kontrole poszczególnych stacji paliw przeprowadzono średnio raz na 5 lat. W Kielcach raz na 9 lat, a w Piotrkowie Trybunalskim raz na 14 lat – powiedział Paweł Biedziak, rzecznik NIK.
Z kontroli NIK wynika, że jedną z przyczyn niewystarczających kontroli mogą być niskie stany osobowe pracowników urzędów, przez co jednostki nie są w stanie przeprowadzać kontroli z wystarczającą częstotliwością.
Kontrola Najwyższej Izby Kontroli wykazała, że nadzór Obwodowych Urzędów Miar nad prawidłowym działaniem urządzeń pomiarowych do odmierzania paliw ciekłych był niepełny i nieefektywny. Przyznana, że działania jednostek podległych łódzkiemu Okręgowego Urzędu Miar w zakresie czynności legalizacyjnych były prawidłowe, jednak w zakresie działań kontrolnych były niewystarczające, szczególnie jeśli chodzi o częstotliwość kontroli.
Były one w znacznej mierze ustalane z właścicielem z siedmiodniowym wyprzedzeniem, co mogło obniżać ich miarodajność. W ich wyniku w 2014 roku skontrolowano 2100 odmierzaczy benzyny i oleju napędowego na 139 stacjach. Nieprawidłowości dot. zawyżania wskazań stwierdzono w przypadku 3 odmierzaczy na 3 stacjach paliw.
Dużo ciekawsze były wyniki kontroli przeprowadzonych bez zapowiedzi, przeprowadzonych na 28 stacjach paliw przez Wojewódzkiego Inspektora Inspekcji Handlowej w Łodzi. Odbyły się również w 2014 roku i objęły 77 odmierzaczy benzyn i oleju napędowego. Prawidłowo działały dystrybutory na 24 stacjach. Natomiast na czterech stacjach łącznie 48 dystrybutorów poważnie zawyżało wskazania (od 4,3 proc. do 5,6 proc.).
Co ciekawe, żaden ze skontrolowanych odmierzaczy nie zaniżał wskazań, wydając większą ilość paliwa, niż wynikałoby to z informacji na cyferblacie odmierzacza.
Jeszcze poważniejsza sytuacja dotyczy odmierzaczy autogazu.
– Rynek sprzedaży gazu do samochodów jest faktycznie poza jakąkolwiek kontrolą Urzędów Miar. Biorąc po uwagę dotychczasowe tempo przeprowadzania kontroli, można się spodziewać, że każdy dystrybutor gazu, np. w woj. łódzkim i świętokrzyskim będzie kontrolowany średnio raz na 94 lata. Przy zapowiedzianych kontrolach Urzędy Miar stwierdzały nieprawidłowości tylko na 2 proc. stacji benzynowych. Niezapowiedziane kontrole zlecone Inspekcji Handlowej przez Najwyższą Izbę Kontroli pokazały, że nieprawidłowości dotyczą aż 14 proc. stacji paliw. Ponad 60 proc. wszystkich zbadanych dystrybutorów benzyny i oleju napędowego zawyżało wskazania na niekorzyść kupujących. Oznacza to, że kierowca tankując według dystrybutora 20 litrów paliwa, w rzeczywistości miał go w baku o litr mniej – powiedział Paweł Biedziak, rzecznik NIK.
