Opłata za magazynowanie LPG wciąż nieustalona

Udostępnij artykuł

Obecnie firmy z branży LPG same muszą troszczyć się o usługę biletową w związku z zapasami obowiązkowymi gazu płynnego, które – z braku dostępnych pojemności magazynowych – przechowywane są w większości w postaci surowej ropy naftowej lub benzyn.

Dzięki nowelizacji ustawy o zapasach, fizyczny obowiązek gromadzenia zapasów przejmuje na siebie Agencja Rezerw Materiałowych. – Wydaje się, że ARM, która w przeciwieństwie do poszczególnych firm z branży kupuje setki tysięcy ton ropy czy paliw rocznie, powinna być w stanie wynegocjować korzystniejsze stawki usługi biletowej niż wynoszą one obecnie – przekonuje Paweł Bielski, wiceprezes rady Polskiej Izby Gazu Płynnego (PIGP). – Tym samym wysokość opłaty zapasowej za magazynowanie LPG, w przeliczeniu na każdy dzień, powinna być nawet niższa niż wynosi dziś koszt usługi biletowej.

Jak dodaje Paweł Bielski, branża nie zakłada, że administrowanie zapasami przez Agencję Rezerw Materiałowych będzie kosztowało więcej, niż gdy pozostawało to w gestii samych przedsiębiorców.

Skąd zatem kwota 100 zł za tonę LPG w treści nowej ustawy o zapasach? – Otrzymaliśmy zapewnienie ze strony Ministerstwa Gospodarki, że kwota padająca w ustawie to stawka maksymalna, a rzeczywista wysokość opłaty zapasowej, ustanawiana w drodze rozporządzenia na dany rok, będzie odzwierciedleniem faktycznych kosztów ponoszonych przez ARM – mówi Paweł Bielski.

Według niego obecnie firmy z sektora LPG płacą ok. 25-27 zł za tonę, zatem po zwiększeniu zapasów z 30 do 90 dni koszt opłaty zapasowej powinien wynieść maksymalnie 75-81 zł za tonę. – Albo nawet mniej, jeśli faktycznie ARM wynegocjuje korzystniejsze stawki – ocenia przedstawiciel PIGP.