Co prawda po przeciwnej stronie ulicy jest stacja paliw należąca do norweskiego koncernu Statoil, jednak zmiany w organizacji ruchu po wybudowaniu buspasów i przebudowie ul. Śliwy odebrały jej sporo klientów. Bez objeżdżania i nadrabiania setek metrów mogą z niej korzystać tylko kierowcy, którzy jadą z centrum. Podróżujący z Podgrodzia i Kortowa nie mogą już bezpośrednio skręcić na tę stację.
Działka, na której nowy obiekt miałby stanąć, należy na razie do miasta. Z wnioskiem o warunki zabudowy na tym terenie (może to zrobić każdy, nawet jeśli nie jest właścicielem gruntu, a potem wystartować w przetargu na zakup tej ziemi) w imieniu inwestora wystąpiła do ratusza olsztyńska pracowania projektowa Akon. – Na razie jest za wcześnie, by zdradzać, jakiej firmy miałaby to być stacja – usłyszeliśmy w biurze pracowni.
Ratusz zdecydował, że zgodnie z procedurą potencjalny inwestor najpierw musi ocenić, jak stacja będzie oddziaływać na środowisko naturalne w tej okolicy. – Od tego raportu będzie zależało, jakie wydamy kolejne decyzje – informuje Zdzisław Zdanowski. Działka zlokalizowana jest w bliskim sąsiedztwie wieżowców stojących przy ul. Osińskiego. Najbliżej jest do "szóstki" i "ósemki". Wśród mieszkańców tych bloków przeważają opinie przeciw budowie. – Wystarczy, że mamy już jedną stację paliw po drugiej stronie – denerwuje się starszy mężczyzna, z którym rozmawiałem w sobotę. – Zawsze jest to jakieś niebezpieczeństwo. Na dodatek ruch tam jest praktycznie przez całą dobę. I korzystają z niej nie tylko kierowcy, ale widuję przez okno pijane osoby, które chcą kupić alkohol na stacji. Nie chcemy mieć tego u siebie.Jego sąsiadka, pani Krystyna, zwraca uwagę, że budowa odbyłaby się kosztem terenów zielonych. – Na dodatek tu i tak jest ciasno od samochodów – mówi. Przeciw nie są za to młodsi mieszkańcy i zmotoryzowani z sąsiedztwa. – Na Zachodzie buduje się stacje benzynowe nawet w gęstej zabudowie i nikomu to nie przeszkadza. Trzeba się pogodzić z tym, że mieszkamy w mieście – powiedział mi pan Krzysztof z "szóstki".
Sprawą budowy stacji zajmą się osiedlowi społecznicy. – Urzędnicy poprosili, byśmy wypowiedzieli się na jej temat. Ustosunkuję się do ich prośby po wysłuchaniu opinii mieszkańców – stwierdził Leszek Dąbrowski, przewodniczący Rady Osiedla Podgrodzie.
Przez ostatnie 10 lat w Olsztynie powstało tylko kilka stacji benzynowych, choć plany były ambitne. W pewnym momencie szykował się ich prawdziwy wysyp. W 2003 r. koncern Orlen ogłosił, że zamierza postawić ich aż pięć. U zbiegu ul. Sielskiej i Jeziornej, Leonharda i Piłsudskiego, przy ul. Towarowej, Wyszyńskiego, naprzeciw stacji koncernu BP i przy ul. Tuwima, która była wtedy dopiero planowana. Skończyło się na jednej przy ul. Sikorskiego, koło ogródków działkowych. Największym hitem okazały się w pewnym momencie stacje przy dwóch hipermarketach: ówczesnym Leclercu (obecnie Carrefour) i Realu. Zwłaszcza ta pierwsza przebojem wdarła się w 2001 r. do serc kierowców. Paliwo było tam tańsze o 20 gr na litrze – z dzisiejszej perspektywy to tylko 20 gr – w porównaniu do innych stacji (2,99 zł zamiast 3,24 zł), ale kolejki były tak duże, że nierzadko trzeba było czekać i pół godziny, by zatankować.
Dziesięć lat temu głośne też były protesty mieszkańców przeciw dwóm nowym stacjom benzynowym w Olsztynie. Pierwsze wybuchły, gdy w miejscu po zburzonej w atmosferze skandalu zajezdni tramwajowej przy al. Wojska Polskiego stację chciał stawiać koncern Aral. Protesty mieszkańców nic nie dały. Stacja powstała, obecnie pracuje pod szyldem Lukoil. Druga – koncernu Shell – była planowana u zbiegu ul. Dworcowej i al. Piłsudskiego. Protesty mieszkańców zmusiły władze miasta do zmiany planu zagospodarowania, co uniemożliwiło budowę w tym miejscu.
