Przyznaję, że był taki moment w historii naszej firmy, że chcieliśmy wejść we franszyzę, ale zrezygnowaliśmy i bardzo dobrze, bo może już by nas wtedy nie było. Nawet na pewno by nas nie było. Dlaczego? Dlatego, że stacje franczyzowe rządzą się zupełnie innymi prawami niż operatorzy niezależni. Duże koncerny to są monopoliści, którzy dyktują warunki.
Zaczynając działalność w 1991 roku niektórzy nasi koledzy operatorzy podpisali umowy franczyzowe. Były to umowy najczęściej dziesięcioletnie. Praktycznie przez okres trwania umowy dyktowano im jak mają pracować, jakie mają być barwy stacji, jak mają sprzedawać paliwo i w jakich cenach. Ceny narzucane przez koncerny, a w konsekwencji małe marże spowodowały upadek tych firm. My jednak potrafiliśmy dostosować się do realiów naszego rynku i dlatego w dalszym ciągu istniejemy i rozwijamy się.
Pracując pod określoną marką zrzeszeni w grupę stajemy się rozpoznawalni na rynku. Przynależność do stowarzyszenia pomaga nam bardzo często pokonywać trudności jakie napotykamy w codziennej pracy. Jesteśmy w grupie, a jednocześnie mamy dowolność wystroju stacji, wyboru dostawców paliw itp. Największym problemem jednak są w dalszym ciągu małe marże na sprzedawanym paliwie. Problem ten musi być jak najszybciej uregulowany.
