Szara strefa pretekstem do monopolizacji rynku paliw

Udostępnij artykuł

My, niezależny rynek paliwowy, nie stoimy na straży szarej strefy, a wręcz przeciwnie. Mamy wątpliwości, gdy szacunki opiera się na spadku ilości sprzedawanych paliw przez koncerny za lata 2012, 2013 o prawie 2 mln m3. Poza tym insynuowanie przez przedstawiciela POPiHN, że jak to jest możliwe, aby małe stacje trwały jeszcze na rynku? Jak tak można?

Ustawa o solidarnej odpowiedzialności tak naprawdę jest realizowana z początkiem tego roku, a już padają stwierdzenia POPiHN-u, że jest nieskuteczna.

Zapisy o kaucji gwarancyjnej stały się na pewno niewygodnie dla koncernów. Pokazały, że w kraju mamy wiele firm transparentnie zajmujących się obrotem paliw. To prawda, że kaucja jest dobrowolna i zawiera się w przedziale  od 200 tys. zł do 3 mln zł, ale w swych widełkach zależy od wielkości obrotu na paliwach i stanowi 20 proc. jego wielkości. Krótko – większa sprzedaż paliw równa się większa kaucja. Firmy, które złożyły kaucję, są praktycznie podane na „talerzu” wszelkim organom kontrolującym, bądź ścigającym przestępstwa gospodarcze. Wystarczy te kilkaset podmiotów „prześwietlić”, a służb mamy dość. I załatwione. Ustawa ta otworzyła drogę do poczucia bezpieczeństwa w kontaktach gospodarczo-handlowych i wielu podmiotom dała w końcu alternatywę. Stwierdzenia POPiHN, że sprzyja szarej strefie, to wręcz czysta spekulacja. Na pewno wprowadzenie tej ustawy porządkuje rynek, nikomu nie ograniczając dostępu do niego, ale jest w sprzeczności z interesem koncernów zajmujących się hurtową sprzedażą paliw. Stwierdzenie, że 200 tys. zł nie odstrasza przestępców to ponowna spekulacja. Gdyby takowi rzeczywiście się pojawili na liście kaucyjnej sporządzonej w Ministerstwie Finansów, to wystarczy tylko intensywnej współpracy służb państwowych i mamy wszystkich wyłapanych. To tylko insynuacje. W każdej dziedzinie gospodarki jest szara strefa, także tu w paliwach, ale proponowane zmiany przez POPiHN, szczególnie w zakresie obowiązkowej 5 mln kaucji, to jawny „skok na kasę”.

Jest pewne. Chodzi tu o zmonopolizowanie rynku produkcji i obrotu paliwami z zagranicą tak, aby nikt poza koncernami nie mógł sprowadzać legalnie paliw do kraju, bądź ich produkować. Wprowadzenie obowiązkowej kaucji gwarancyjnej 5 mln zł automatycznie wykluczy z rynku wiele podmiotów i to przede wszystkim uczciwie działających. Stwierdzenie, że to żadne pieniądze w handlu paliwami, dotyczyć może tylko podmiotów, które zrzesza POPiHN. Będzie to jawna dyskryminacja małych i średnich przedsiębiorstw. Poza tym na posiedzeniu Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej 20 marca zajmowano się uszczelnieniem rynku paliw w oparciu o postulaty płynące z sali i rynku. Jak wynika z propozycji, sektor niezależny dla posłów jest chyba bez znaczenia. Sektora tego nie stać na 5 mln zł, a co dopiero na wniesienie 10 mln zł opłaty za koncesję. Dla mniejszych, uczciwe działających przedsiębiorców wyłożenie takiej kwoty jest wręcz niemożliwe. „To już małego sklepiku nie wolno prowadzić, lecz tylko od razu hipermarket”. Proponowanymi zapisami chroni się interesy nie Państwa, lecz interesy koncernów. „To drobiazg”, że URE będzie cofać koncesję na wytwarzanie i obrót paliwami z zagranicą. Projekt trafia do Sejmu.

Irytuje nas, że nikt z pomysłodawców nie zastanowił się, co stanie się z przedsiębiorcami, których nie stać na wyłożenie takiej kwoty, co z ich rodzinami, pracownikami, zobowiązaniami, w końcu z majątkiem osobistym. Czy mniejsze grupy przedsiębiorców w branży muszą być wiecznie zależne od koncernów i czekać tylko na to, kiedy będą przez nie „połknięte”. My nie bronimy, w żadnym przypadku, szarej strefy. Powinna być ścigana bezwzględnie o każdej porze dnia i nocy. Jednak takie działanie jest pretekstem do jawnego zamachu na nas. To jawne ograniczenie dostępu do rynku w szerokim tego słowa znaczeniu. Przeciętny właściciel niemający alternatywy żebrze o godziwe warunki współpracy z koncernem, wręcz niekiedy musi się kajać. Żąda się od niego stosów dokumentów, zabezpieczeń majątkowych. Starając się o paliwo w koncernie jest on pod tym pretekstem praktycznie zmuszany do dobrowolnej inwigilacji gospodarczej.

Nowo wprowadzone przepisy odpowiedzialności solidarnej za VAT nie miały jeszcze szans pokazać swojej skuteczności. To, że koncernom spadła sprzedaż hurtowa, to nie powód by zabierać koncesję tym, którzy w drodze przez mękę ją otrzymali. Co ze sprawiedliwością społeczną? Co z raz nabytymi prawami? My mniejsi przedsiębiorcy chcemy organizować się w grupy, aby przetrwać na rynku, ale przy takich proponowanych blokadach przez MG, nie mamy szans. A co do tej sprawiedliwości, to my płacimy obecnie za koncesję, w zależności od wielkości obrotów 0,0004. Podobnie koncerny, lecz maksymalnie 1 mln zł. A niechby i one płaciły za koncesje bez ograniczeń jak my. Może wtedy inaczej proponowałyby zmiany wielkości obciążeń finansowych związanych z prowadzeniem firmy paliwowej.

Sumując, wpłata kaucji za koncesję to nie wpływy do budżetu Państwa, lecz jedynie zabezpieczenie. Spowoduje jednak wypadnięcie podmiotów z rynku, a to z braku możliwości uiszczenia tej opłaty. Skutkiem będzie poważny uszczerbek na wpływach z podatków, to jest: za koncesję, za akcyzę, za opłatę paliwową oraz za podatek dochodowy i podatek VAT.

Marek Pietrzak
Stowarzyszenie Niezależnych Operatorów Stacji Paliw
Agencja Solidarni w Biznesie