Obecnie średnia cena benzyny na Podkarpaciu wynosi 5,30 zł. Olej napędowy jest o ok. 5 groszy tańszy. Napełnienie 50-litrowego baku kosztuje zatem ok. 260 zł. Dlatego podkarpaccy kierowcy coraz częściej paliwo kupują na ukraińskich stacjach, które jeszcze niedawno były popularne tylko wśród mieszkańców terenów przygranicznych. Niektórzy decydują się nawet na przejechanie 200 km w celu zatankowania tańszego paliwa.
– Na przejściu granicznym w Krościenku widuję już nie tylko samochody z okolic Ustrzyk. W weekend granicę przekraczali kierowcy z okolic Mielca i Dębicy. Potem widziałem ich na stacji paliw. Kupowali benzynę i robili zakupy – mówi pan Wojtek. Dzieje się tak dlatego, że przygraniczne stacje na Ukrainie oferują olej napędowy i benzynę w cenie od 3,5 do 3,7 zł (po przeliczeniu na pln). Kupując 50 litrów paliwa można zaoszczędzić ok. 100 zł. – Natomiast piwo kosztuje 1,6 zł, paczka markowych papierosów 3–4 zł, a kawa 75 g ok. 3,20 zł – mówi pan Wojtek.
Podczas jednej wyprawy można przewieźć przez granicę dwie paczki papierosów, litr wódki i 18 litrów piwa – na tyle pozwalają przepisy. W przypadku paliwa limit to pełen bak plus maksymalnie 10 litrów w kanistrze. Pan Tadeusz spod Rzeszowa na Ukrainę jeździ dwa razy w miesiącu. – Kupuję tam olej napędowy, który wykorzystuję w moich samochodach i ciągniku. Aby podróż opłacała się bardziej, kupiłem volkswagena passata ze 100-litrowym zbiornikiem – mówi kierowca.
Jak przekonuje pan Wojtek, polscy kierowcy chętnie korzystają z drewnianych ramp najazdowych, które są dostępne na wszystkich stacjach. – To coś w rodzaju kanału. Można tu ustawić samochód bokiem, dzięki czemu do baku wchodzi jeszcze więcej paliwa. Znam przypadki, gdy rekordziści tankowali nawet 120 litrów – opowiada kierowca.
Aby wyjechać za granicę po paliwo wystarczy paszport i zielona karta, którą za ok. 20 zł można wyrobić u ubezpieczyciela samochodu.
