Z pozoru są błahe, ale mogą spowodować wiele uciążliwości i szkód w przypadku nie podjęcia wobec nich stosownych działań. Do takich problemów niewątpliwie należy walka ze szkodnikami, które okresowo nawiedzają obiekty stacyjne. Obecność artykułów spożywczych w sklepach, wszechobecna gastronomia na stacjach oraz możliwość schronienia w porze jesienno-zimowej sprawia, że obiekty stacyjne stają się miejscem przyciągającym owady i gryzonie. Wbrew pozorom skuteczna ochrona przed tego typu zjawiskiem wymaga podjęcia zespołu działań.
Zarówno owady jak i gryzonie mogą przenosić groźne choroby, powodować straty w asortymencie a także… skutecznie odstraszać klientów poprzez wywoływanie w nich wrażenia, że stacja nie spełnia norm higienicznych, jest zaniedbana i strach robić tu zakupy. Jak zatem bronić się przed niekorzystnym oddziaływaniem szkodników ? Przede wszystkim warto kontrolować czystość i porządek zarówno na terenie sklepu jak i w pomieszczeniach magazynowych oraz zwracać uwagę na szczelność pomieszczeń w celu ograniczenia wtargnięcia “niepożądanych gości” na teren obiektu (np. poprzez stosowanie moskitier w oknach). Wiadomo jednak, że nie są to działania wystarczające i w wielu przypadkach należy podjąć skuteczne zabiegi dezynsekcyjne i deratyzacyjne.
Dezynsekcja to działania mające na celu tępienie różnego rodzaju owadów ( zwłaszcza pasożytniczych, jak muchy, komary, karaluchy). Najczęściej stosowanymi formami walki z nimi na stacjach są, metody chemiczne (np. oprysk ram okiennych i drzwi, tworzący swoistą “bramkę” odstraszającą owady) lub fizyczne ( stosowanie pułapek lepowych lub lamp owadobójczych, przyciągających owady). Lampy owadobójcze to znakomite rozwiązanie w przypadku stacji zorientowanych na prowadzenie usług gastronomicznych. Gwarantują one dużą skuteczność w wyłapywaniu owadów. Należy jednak pamiętać, że jest ona uwarunkowana odpowiednim umieszczeniem lampy, która powinna się znajdować na wysokości linii ich lotu.
Deratyzacja to z kolei zabiegi zwalczające niechciane gryzonie (myszy, szczury) za pomocą środków chemicznych, fizycznych i biologicznych. Najczęściej stosuje się tzw. karmniki deratyzacyjne, w których umieszczane są preparaty deratyzacyjne w postaci zatrutego pokarmu. Ze względu na drogi, jakimi poruszają się gryzonie umieszcza się je bezpośrednio przy zewnętrznych ścianach budynków stacji. Urządzenia te, zwane stacjami deratyzacyjnymi mocowane są na stałe do podłoża a preparat w nich umieszczony zabezpieczony jest przed działaniem czynników zewnętrznych i możliwością wydostania się ich na zewnątrz. Stacje deratyzacyjne zabezpieczone są również przed możliwością ich otwarcia przez osoby nieuprawnione. Z kolei wewnątrz pomieszczeń stosuje się żywo łowne klatki, w których znajduje się zatruty pokarm, a gryzoń nie ma możliwości wydostania się z pułapki. Warto wiedzieć, że preparaty deratyzacyjne wykorzystywane do walki ze szczurami, które ze względu na wrodzony instynkt są szczególnie trudne w tępieniu działają na zasadzie opóźnionego zapłonu – stąd proces likwidacji szczurów trwa zazwyczaj kilka lub kilkanaście dni od wyłożenia preparatu.
Ze względu na bezpieczeństwo klientów i pracowników, bardzo ważne jest wyraźne oznakowanie miejsc, w których znajdują się stacje deratyzacyjne, zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz budynków. Zawarta trucizna w preparatach deratyzacyjnych może zagrażać również przebywającym na stacji zwierzętom, podróżującym z klientami. Stąd tez ważnym jest, aby przy działaniach deratyzacyjnych korzystać z dedykowanych karmników i nie wykładać niezabezpieczonej trutki w miejscach, do których bezpośredni dostęp mogą mieć ludzie i zwierzęta.
Przy planowaniu zabiegów dezynsekcyjnych i deratyzacyjnych warto skorzystać z fachowego doradztwa. Na rynku istnieją profesjonalne firmy specjalizujące się w tego typu usługach. Posiadają one w ofercie zarówno urządzenia jak i preparaty spełniające określone normy. Często zajmują się również problemem utylizacji padłych szkodników. Nade wszystko dysponują jednak doświadczeniem w walce ze szkodnikami przy zachowaniu maksymalnego bezpieczeństwa w obiektach użytku publicznego.
Andrzej Szefczyk, kierownik operacyjny regionu, Moya
