Gorąca czekolada także na stacjach paliw

Udostępnij artykuł

Konsumpcja czekolady na stacji paliw ma swoje ograniczenia. Można szacować, że w zależności od miejsca i pory roku, konsumpcja kształtuje się na poziomie 5–20% całości konsumpcji gorących napojów. Sam produkt oprócz walorów smakowych musi również spełniać bardzo wysokie wymagania techniczne. Produktem jest proszek, który musi posiadać wysoką odporność na zbrylanie się. Musi również mieć bardzo duże zdolności do łatwego rozpuszczania się w połączeniu z gorącą wodą. Brak spełnienia takich parametrów powoduje wysokie zagrożenie awaryjności i problemy w prawidłowym działaniu sekcji czekolady w ekspresie do kawy a także kłopoty w prawidłowym dozowaniu. Pomimo to można uznać, że gorąca czekolada stała się standardową pozycją w menu gorących napojów.

Przeczytaj także: Lekki trend spadkowy sprzedaży energetyków

Czekolada na stacjach jest dostępna w ofercie gorących napojów od wielu lat. Jednak do roku 2006 była głównie dostępna za pomocą mniejszych lub większych automatów vendingowych. Jakość samego produktu, była różna, raczej słaba. Dobrej jakości surowiec najczęściej był importowany i kosztował więcej niż produkty  polskie.

W latach 2006/2007 wraz z pojawieniem się ekspresu WMF Presto, na stacjach nastąpił przełom i powolna zmiana sposobu serwowania gorącej czekolady. Pojawiły się wówczas ekspresy typu „Table Top”, oferujące świeżo mieloną i świeżo parzoną kawę oraz opcje świeżego mleka. Ekspresy posiadały także funkcję serwowania czekolady. Różnica pojawiła się też w związku z możliwością połączenia czekolady instant ze świeżym, spienionym mlekiem. Taka kombinacja umożliwiła podawanie czekolady w sposób do tej pory nie znany jako czekolada oraz gorące, spienione mleko. W efekcie, czekolada jest bardzo delikatna w smaku, co spotkało się z akceptacją klientów.

Marek Robacha, Primulator Sp. z o.o.