Zaledwie kilka miesięcy temu świętowaliśmy sukces osiągnięty po wielu latach starań – Ministerstwo Gospodarki potwierdziło, że zgodnie z prawem samoobsługa przy tankowaniu autogazu jest dozwolona.
Niestety, nasza radość była przedwczesna – Ministerstwo Infrastruktury nie zgadza się na taki finał.
Wiosną tego roku w resorcie przygotowano projekt rozporządzenia, które wyklucza możliwość samoobsługowego tankowania pojazdów autogazem (LPG) przez kierowców na stacjach paliw. W myśl tego projektu, zbiorniki LPG mogą napełniać tylko osoby posiadające stosowne uprawnienia wydane przez TDT potwierdzające kwalifikacje niezbędne do wykonywania tych czynności.
Co to oznacza dla kierowców? Według firm paliwowych wprowadzenie samoobsługi przy tankowaniu autogazu mogłoby oznaczać ceny niższe o 5-10 groszy/litr.
No cóż, nie będzie trudnym znaleźć instytucję, która zajmie się zorganizowaniem systemu szkoleń wymaganych przy tankowaniu LPG… Zapłacą za to kierowcy, tankujący tani w zamierzeniu autogaz, a także operatorzy stacji paliw, którzy nie mogą wprowadzać w Polsce stosowanych w innych państwach form sprzedaży paliw.
Dziwić musi brak zrozumienia ze strony urzędników, że ich decyzje przekładają się na wzrost cen paliw. Warto dodać, że firmy paliwowe rozpoczęły już prace dostosowawcze do samodzielnego tankowania autogazu na swoich stacjach paliw, m.in. inwestując znaczne środki finansowe w zakup najnowocześniejszych na rynku, bardzo bezpiecznych i wygodnych w użyciu pistoletów do tankowania.
Na koniec warto wspomnieć, że samoobsługowe tankowanie autogazu jest powszechne we wszystkich państwach tzw. starej Unii Europejskiej. Odpowiednio wdrożone nie łączy się to z żadnym dodatkowym niebezpieczeństwem, na co wyraźnie wskazują statystyki wypadków. Obsługa pistoletów nalewczych na stacjach paliw jest bezpieczniejsza, niż obsługa zwykłej, domowej kuchenki gazowej czy butli z gazem LPG, do czego żadne uprawnienia nie są wymagane.
Niestety, przez kaprys urzędników polscy kierowcy długo jeszcze nie będą mieli okazji się o tym przekonać. A może w ramach Polskiej Prezydencji zaproponujemy Unii nowe prawo, nakazujące obowiązkowe szkolenia i egzaminy dla wszystkich, którzy obsługują kuchenki gazowe? – zastanawia się POPiHN.
