Koncesjowy absurd – niezależni piszą do premiera

Udostępnij artykuł

Wielu właścicieli stacji paliw to osoby dojrzałe, przemęczone prowadzeniem stacji i dalsza działalność dla nich jest zbyt uciążliwa. Podejmują oni wtedy decyzję o przepisaniu stacji na córkę lub syna, pragnąc służyć im jedynie doradztwem. Osoby, na które dokonano zapisu muszą jednak wystąpić do URE z wnioskiem o udzielenie koncesji, mimo że przejęły obiekt, na który wydano już ją i to niedawno. Osoby te musza przechodzić swoja drogę przez mękę, mimo że np. rok temu przechodził ją darczyńca (poprzedni właściciel- ojciec, może matka). Jeszcze raz stosy tych samych dokumentów musza trafić do urzędnika z URE. Znowu to trwa miesiącami, w świetle wezwań, uzupełnień, doręczeń, wręcz upokorzeń.

Kto wymyśla i ustala takie procedury? W takich przypadkach sprawa przecież jest czytelna i oczywista. Nadmienić przy tym trzeba, że taka sama procedura dotyczy spadkobierców.

Przepisanie stacji paliw ze zmianą w nazwie wiąże się z utratą koncesji, na tą stację. W tym momencie zgodnie z przepisami URE powinna nastąpić przerwa w sprzedaży paliw do momentu uzyskania nowego zezwolenia. URE nie obchodzi, co będzie się działo ze stacją przez ten okres, w którym będzie wydawało decyzję. Z praktyki wiemy, że może to trwać nawet i pół roku. W tym czasie stacja paliw jest praktycznie zamknięta. Zero dochodu przy wysokich kosztach utrzymania, utrata klientów, wypadnięcie z rynku to tylko następstwa kończące się w tym momencie bankructwem w efekcie- upadłością. Pojawia się jeszcze jeden problem- co z pracownikami? Nie ma znaczenia, że chwilę wcześniej wydano decyzję dopuszczającą obrót paliwami na tej stacji, spełniającej przy tym wszystkie wymogi techniczne i prawne. Takie działania urzędów prowadzą tylko do omijania prawa, kombinowania, wymyślania sztuczek formalnych i gospodarczych. Takie działania nie powinny mieć miejsca w państwie, gdzie niby dba się o przedsiębiorców i o każde miejsce pracy.

Panie Premierze jak długo podlegli Panu urzędnicy będą jeszcze wymyślać takie absurdy?

Powyższe piszemy na prośbę i w imieniu właścicieli stacji paliw, których dokuczliwie dotknął powyższy proceder i którzy z wielkim trudem uchronili od zatracenia powierzony im dorobek.

Marek Pietrzak

Prezes Stowarzyszenia SNOSP