Dotyczy to zarówno ustalenia kto i czym będzie odgarniał śnieg, kto nadmiar śniegu będzie wywoził, a także jakimi środkami zabezpieczymy obiekt przed śliskością.
Stacja to wprawdzie mały obiekt, bez wielko powierzchniowych dachów, ale i tutaj może pojawić się problem z nadmiarem śniegu, nawisami śnieżnymi oraz soplami lodowymi które trzeba systematycznie usuwać. Świeże opady śniegu usuwamy jedynie mechanicznie. Tu pomocne będą wszelkie urządzenia do odgarniania i odrzucania śniegu, najlepiej mechaniczne, prowadzone ręcznie pługi i dmuchawy do śniegu z napędem spalinowym. Przy bardzo dużej powierzchni obiektu warto zainwestować w tak zwany mikrociągnik z osprzętem do odśnieżania. Wybór konkretnego urządzenia zależy od prognozowanej ilości śniegu (na „zimę stulecia” i tak obiektu nie będziemy w stanie przygotować) i lokalizacji samej stacji.
Odradzam korzystanie z doraźnych rozwiązań, czyli na przykład sprzętu budowlanego, gdyż ten jest niedostosowany do odśnieżania i może spowodować uszkodzenia krawężników a nawet samej nawierzchni. Rzadko zdarza się, że mechaniczne odśnieżanie rozwiązuje problem, przeważnie musimy dodatkowo stosować środki uszorstniające lub chemiczne do rozpuszczania lodu. Stosowanie kruszywa do uszorstniania ubitego śniegu jest rozwiązaniem bardzo skutecznym ale w przypadku dużych wahań temperatury (w dzień dodatnia a w nocy ujemna) nie rozwiąże śliskiego problemu.
Warunkiem skutecznego działania granulatów mineralnych jest istnienie trwałej ubitej warstwy śniegu. W czasie zabezpieczania powierzchni tą metodą, konieczne jest uzupełnianie kruszywa, znoszonego przez wiatr i ruch pojazdów.

Najpopularniejsza metoda usuwania śliskości w Polsce polega na posypywaniu oblodzonej powierzchni środkami chemicznymi. Jeżeli wokół stacji mamy sporo zieleni, drzew i innej roślinności warto zastanowić się nad używaniem środków, które nie wpłyną niekorzystnie na jej stan. Chlorek sodu, czyli popularna sól drogowa NaCl, powoduje nadmierne zasolenie gleby oraz zahamowanie wzrostu roślin i odbarwienie liści. Jeżeli zależy nam na ekologii, lepiej zrezygnujmy z NaCl.
Dobrym rozwiązaniem jest zabezpieczenie roślin przed solą, przez okrycie krawędzi trawników specjalną folią, odpowiednio umocowaną do podłoża. Bezpieczne dla roślinności są preparaty na bazie chlorku wapnia albo chlorku magnezu, dostępne we wszystkich marketach budowlanych.
Warto zawsze sprawdzić, czy oferowany środek nie zawiera także tańszego od CaCl2, chlorku sodu, przeważnie bowiem produkty te są mieszanką obu tych substancji. Stosując do odladzania chlorki należy jednak pamiętać, że mają one własności korozyjne zarówno wobec metali jak i wobec betonu.
Sól drogowa może nieodwracalnie uszkodzić betonowe kostki brukowe oraz inne elementy nawierzchni, dlatego słusznym jest sprawdzenie w specyfikacji technicznej czy wykonawca dopuścił stosowanie soli NaCl na tej powierzchni.
Inne środki chemiczne używane do odladzania to CMA (octan wapniowo-magnezowy) bardzo skuteczny ale droższy od soli, zużycie tego środka będzie także prawie dwa razy większe niż soli drogowej, mocznik techniczny (8 raz droższy od soli), sole amonowe czy sole kwasu mrówkowego (także znacznie droższe od soli NaCl). Są one stosowane do odladzania tych powierzchni, które należy chronić przed korozją i tym samym powszechnie używane do odladzania pasów startowych na lotniskach, więc dostępne niestety w bardzo dużych opakowaniach. Alternatywne do chlorków substancje są również bezpieczne dla środowiska i nie powodują niszczenia roślinności.
Warto zainwestować w proste urządzenie do rozsypywania środków chemicznych, może to być urządzenie samodzielne bez napędu, albo w osprzęt do urządzenia używanego do odśnieżania, bowiem wówczas łatwo kontrolujemy dawkę soli czy innego środka rozsypywaną na powierzchni. Chlorek sodu często jest bowiem rozsypywany ręcznie, trudno wtedy kontrolować właściwą dawkę, co powoduje spore uszkodzenia nawierzchni, wyraźnie widoczne po zakończeniu okresu zimowego.

Gdy nie mamy urządzenia do rozsypywania soli najbezpieczniejsze jest stosowanie mieszanki solno-piaskowej. Z reguły mieszamy piasek z solą w proporcji 16 do 1, a piasek służy tutaj głównie do „rozcieńczenia” soli.
Odśnieżanie i odladzanie stacji benzynowej to czynność albo raczej cała gama czynności, których nie da się wykonać „przy okazji” innych prac. Owszem, gdy potrzeba jedynie odgarnąć niewielką warstwę świeżego puchu tylko przed wejściem – nie ma większego problemu, wystarczy zwykła szufla do śniegu i 5 minut pracy. Ale gdy ta warstwa leży na całej powierzchni stacji musimy do tego podejść systematycznie. Należy pamiętać, że śnieg jest bardzo ciężki. 1 m3 śniegu waży: gdy jest świeży – 100 kg, przy dużym mrozie – około 40 kg, wilgotny gdy temperatura jest około 00C – nawet 200 kg, ubity, leżący w pryzmach – 300 do 450 kg a lód około 930 kg.
Warto wówczas zastanowić się nad kupnem usługi odśnieżania od profesjonalnej firmy świadczącej tego typu usługi. Kupujemy gwarancję utrzymania powierzchni wokół stacji w należytym stanie przez całą zimę. Nie martwimy się o zakup wystarczającej ilości środków do odladzania albo nie martwimy się, co zrobić z zakupioną solą gdy zima była ciepła, nie szukamy w ostatniej chwili transportu, który zabierze z naszej stacji tony śniegu itd. I choć prawdopodobnie cena odśnieżania będzie w takim przypadku wyższa, niż usługi realizowanej własnymi siłami, to w zamian uzyskujemy stały standard usługi, bezpieczeństwo (to firma odśnieżająca odpowiada za właściwy stan nawierzchni) i spokój, bo to podwykonawca będzie zmuszony do śledzenia prognozy na bieżąco. My zaś będziemy spokojnie spać, mając pewność, że gdy pada śnieg naszą stację już odśnieżają fachowcy.
Ewa Elsner, główny technolog Impel Cleaning
